Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

sobota, 9 listopada 2013

Rozdział 11.



Nudny jak flaki z olejem weekend ciągnął się mi się w nieskończoność. Liam z zespołem grali koncerty w drugim końcu Anglii, Lux była chora, a Marcin nie miał czasu nawet na krótką pogawędkę przez Skype. Od piątkowego poranka zdążyłam obrobić wszystkie zaległe zdjęcia, włącznie z sesją One Direction, przesłuchać trzy płyty – w tym oczywiście płytę moich nowych znajomych (dzięki Bogu za tego, kto wymyślił iTunes!), dwa razy zmienić kolor lakieru na paznokciach, wypić cztery kawy, wypalić trzy i pół papierosa, wymienić z moim zapracowanym chłopakiem sto dziewięćdziesiąt dwa smsy, rozmawiać z nim w sumie szesnaście minut i trzydzieści dwie sekundy, a poza tym zrobić porządek w szafie i wyszorować wannę. 
Z radością przyjęłam do wiadomości fakt, że weekend zbliżał się ku końcowi – nigdy nie lubiłam poniedziałków, teraz jednak cieszyłam się nadchodzącym dniem – oznaczał ostatni, popołudniowy koncert One Direction i powrót Liama do Londynu. Postanowiłam zrobić chłopakowi niespodziankę i wybrać się po niego na lotnisko – wiedziałam, którym samolotem będzie leciał i o której wyląduje – Niall był idealnym źródłem informacji. Zdawałam sobie sprawę z tego, że Liam będzie zmęczony i pewnie nie będzie miał nawet siły na spacer czy kolację, ale egoistyczna część mnie wygrała – musiałam go zobaczyć, choćby tylko na chwilę – wiadomości tekstowe czy rozmowy nie były w stanie mi zastąpić jego obecności, od której się już nieco uzależniłam.

W poniedziałek mało brakowało, bym musiała zmienić plany – od rana wszystko szło nie po mojej myśli. Zaspałam, zostałam wezwana do agencji na konferencję, która zakończyła się godzinę później niż planowano, dlatego nie miałam czasu by wrócić do domu i się ogarnąć – tak jak stałam, pojechałam prosto na lotnisko. W momencie, w których przekroczyłam próg hali przylotów, prawie pożałowałam decyzji – przede mną piszczała grupa podekscytowanych nastolatek, z plakatami i transparentami. Zaczepiłam jedną z nich, pytając, co się tu dzieje, a ona popatrzyła na mnie, jakbym urwała się z choinki i wykrzyczała mi w twarz, że przylatuje One Direction i jak ja mogę tego nie wiedzieć?! Szybko uwolniłam się od dziewczyny, w obawie o to, że kolejne pytanie skończy się linczem. Spojrzałam na zegarek – do przylotu zostało jeszcze kilkanaście minut. Wyciągnęłam więc telefon i wysłałam Liamowi smsa: 'Na lotnisku czekają wrzeszczące fanki. xx'. Niemal natychmiast dostałam odpowiedź: 'Nieskromnie powiem, że to normalka. Skąd to wiesz?!'. Zaśmiałam się pod nosem i odpisałam: 'Bo właśnie jedna z nich prawie mnie zlinczowała, gdy zapytałam co się dzieje.' Nie dostałam już odpowiedzi chłopaka, domyśliłam się więc, że musiał wyłączyć telefon na czas lądowania. Oparłam się o ścianę, schowałam ręce w kieszeniach zielonej parki – mojej zimowej kurtki, i czekałam. Po dwudziestu, może trzydziestu minutach, hala utonęła w piskach. Nie widziałam wejścia, ale prawdopodobnie właśnie pojawili się w nim chłopcy, bo fanki zaczęły szaleć – krzyczały jedna przez drugą, przeciskały się przez tłum, by chociaż przez chwilę ich zobaczyć, mieć szansę na zdjęcie czy autograf. Wywróciłam oczami i nadal czekałam – wiedziałam, że wychodząc muszą przejść obok miejsca, w którym stałam. W końcu w tłumie wypatrzyłam niebieską beanie należącą do Harry’ego, rozczochrane blond włosy Niallera i wreszcie Liama – rozglądał się po hali, ignorując odrobinę natarczywe fanki. Zobaczył mnie i jakby cały świat przestał się liczyć – podbiegł do mnie, uniósł z podłogi i przytulając, praktycznie wyniósł z lotniska. Odstawił mnie dopiero przy podstawionym na parkingu czarnym vanie z przyciemnianymi szybami. Szarpnął za klamkę, prawie wepchnął mnie do środka, wszedł zaraz za mną i zamknął drzwi. Pocałował mnie gwałtownie, stęskniony, i dopiero, gdy kierowca odkaszlnął znacząco, odsunął się i usiadł obok.
- Tak się cieszę, że cię widzę! Musiałem cię stamtąd szybko zabrać, mam nadzieję, że nic sobie nie zrobiłaś? – spojrzał na mnie badawczo.
- Też się cieszę, wariacie. Nie, chyba wszystko okej.
- Gdyby te fanki zobaczyły nas razem, nie dałyby ci spokoju. A chyba nie potrzebujesz teraz całej tej mojej gwiazdorskiej otoczki? – pomógł mi zapiąć pas i objął mnie ramieniem.
- Zasadniczo nie, ty mi w zupełności wystarczysz – uśmiechnęłam się. 
Po chwili drzwi samochodu odsunęły się ponownie i do środka wpadła pozostała czwórka. Louis, Harry i Zayn byli nieco zaskoczeni moim widokiem, ale przywitali się serdecznie, po czym usiedli na kanapie za nami, a Niall zajął miejsce koło mnie. Liam chwycił mnie za rękę i mrugnął porozumiewawczo, po czym odwrócił się do przyjaciół:
- Słuchajcie, chciałbym wam kogoś przedstawić. Panowie – Cat, najwspanialsza dziewczyna na świecie. Moja dziewczyna, jakby to nie było jasne – dodał, znacząco patrząc na Harry’ego.
- Jasne jak słońce. Gratuluję, szczęścia życzę – odpowiedział jak zwykle rezolutny Louis.
- W zasadzie domyśliliśmy się. Wiesz, to wasze zachowanie na sesji, twoje powroty w środku nocy, ciągłe pisanie smsów… - dodał z uśmiechem Zayn.
- No, a gdyby nie udało się nam domyślić, Niall nie jest najlepszy w utrzymywaniu rzeczy w tajemnicy – zakończył Harry.
- Co znowu ja, no?! – oburzył się blondyn. – Zawsze wszystko zwalacie na mnie!
- Bo na ciebie nikt nie będzie zły, z tą buzią aniołka! – obróciłam się do Niallera i pogłaskałam go po ramieniu. Od razu się rozpogodził i mimo pasów bezpieczeństwa uściskał mnie serdecznie, na ucho życząc mi szczęścia z Liamem. Czarny van wyjechał z parkingu przy lotnisku, a zmęczeni chłopcy po chwili zajęli się sobą, zapominając o mojej obecności – Niall założył słuchawki i zamknął oczy, Harry drzemał oparty o ramię śpiącego Louisa, Zayn również założył słuchawki i był pochłonięty szkicowaniem czegoś w notesie, a Liam oparł się plecami o szybę, przyciągnął mnie do siebie i przymknął oczy, w zamyśleniu bawiąc się kosmykiem moich włosów. Nie chciałam przerywać chłopcom odpoczynku, ale nie miałam pojęcia dokąd w zasadzie jedziemy – nie poznawałam części Londynu, którą widziałam przez szybę. W końcu szeptem zapytałam o to Liama, a on pocałował mnie delikatnie w skroń i po prostu odpowiedział:
- Do domu.

Od Autorki:
Oczywiście wiem, że w czasie lotu sms-owanie jest niemożliwe, ale przyjmijmy to jako fikcję literacką (:
Dla tych, którzy mają dość rozdziałów ociekający słodyczą nadmienię, że niedługo sprawy się zaczną komplikować. A może nie macie dość słodyczy? (:

19 komentarzy:

  1. Nue nie nie nikt nue ma dosc slodkosci ze strony Liama i Cat. Kocham to, rozdzial boski. ;)))))) wgl ja jestem #LICASHIPPER

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się :D ich shippowe imię to podobno Ciam :D

      Usuń
  2. czekam na wspomnianą akcję! :D jestem ciekawa co się wydarzy.

    OdpowiedzUsuń
  3. nieee niech będzie słodko i romantycznie normalnie boje sie tego nawiązania do tytułu...

    OdpowiedzUsuń
  4. słodycz,czy nie słodycz. Opowiadanie genialne <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne! zakochałam się! czekam na natępny!
    zapraszam do czytania i komentowania! http://die-please-die.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. CIAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM *_* ciam, ciam, ciam - już sama ich nazwa jest taka słodka, że jak tylko spróbujesz mi przerwać tę sielankę, to cię znajdę. A wiem, gdzie szukać, także miej się na baczności.
    Niall jest kochaniutki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to się czyta [:si-jam:], a nie ciam ciam :D
      Ommm, nic nie mówię o końcu sielanki, to się po prostu w odpowiednim czasie stanie :D

      Usuń
    2. Przepraszam bardzo, to ja jestem matką chrzestną tego bloga, co za tym idzie także i tej pary, dlatego mogę sobie zamiast sijam mówić ciam!

      Usuń
  8. Dla mnie jest idealnie jak piszesz, nawet jak będzie później trochę gorzej.:) Nie mogłam z tego tekstu, że prawie by zlinczowała ją ta fanka:) Już nie mogę się doczekać następnego:D
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham tą sielanke!

    OdpowiedzUsuń
  10. "buzia aniołka" - rozpłynęłam się aww.
    Ciam są uroczy, a sielanka niech trwa jak najdłużej *-* a jeśli już nadejdzie drama, to najlepsze w niej jest to, że kiedyś musi się skończyć :D ILY xx
    @1D_akamyworld

    OdpowiedzUsuń
  11. Rozdział jak zawsze wspaniały ;*
    Uwielbiam taką sielankę ;33
    Piszesz wspaniale ;D
    Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to długość rozdziału. Lubię czytać trochę dłuższe ;p

    Loove Nika xx <33

    OdpowiedzUsuń
  12. Kocham to oni są dla siebie stworzeni :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetny rozdział nie mogę się doczekać już kolejnego. Zakochałam się już w tym blogu i będę na pewno czytać każdy rozdział kocham i czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny rozdział ;** Przepraszam, że dopiero teraz komentuję, ale nie miałam ostatnio czasu. Dopiero dzisiaj nadrabiam, mam nadzieję, że nie będziesz zła, gdy czasem moje komentarze, będą podobne do tego ;//
    Pozdrawiam,
    Paula

    P.S. Rety... Studiujesz prawo?! Yay!!! Będzie mnie miał, kto kiedyś bronić w sądzie xDD

    OdpowiedzUsuń