Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

wtorek, 12 listopada 2013

Rozdział 13.



Tej nocy nie mogłam spać. Drzemałam może dwie godziny, po czym zaczęłam kręcić się w łóżku, nie mogąc znaleźć dogodnej pozycji. Było mi jednocześnie zimno i gorąco, a po jakimś czasie doszedł do tego potworny ból brzucha. Znałam go. Pojawiał się bez przyczyny, bez ostrzeżenia, uderzał męczącymi falami, odporny na środki przeciwbólowe. Wyszłam z pokoju, bez pomysłu, co ze sobą zrobić. Obudzenie Liama nie wchodziło w grę, i tak nie mógłby mi w żaden sposób pomóc – jedyną metodą na ten ból było po prostu przeczekanie go. Chłód korytarza trochę mnie rozbudził. Szłam powoli, nie chcąc zakłócić snu żadnego z chłopaków. Z większości pokoi nie dochodziły żadne dźwięki, tylko zza uchylonych drzwi pokoju Harry’ego słychać było ciche chrapanie. Zeszłam do kuchni z zamiarem napicia się wody, lecz zatrzymałam się w progu, widząc męską sylwetkę na tle okna. Wyczułam zapach papierosowego dymu i rozpoznałam w ciemnej postaci Zayna. Stał plecami do drzwi, oparty o parapet. Nie miał na sobie koszulki, więc w świetle księżyca widziałam napięte niemal do granic możliwości mięśnie.
- Zayn? – zagadnęłam cicho. Chłopak wzdrygnął się na dźwięk swojego imienia.
- Szpiegujesz mnie?! – obrócił się gwałtownie. Widziałam w jego oczach ból i złość, wymieszane z ogromnym smutkiem.
- Nie, chciałam się tylko napić… – próbowałam ukryć nadejście kolejnej fali kłującego bólu, ale zrobiło mi się ciemno przed oczami i oparłam się o stół. Chłopak w dwóch susach znalazł się przy mnie i uchronił przed upadkiem.
- Źle się czujesz? – zapytał przejęty, poprowadził mnie do okna, do którego przystawił krzesło i pomógł mi usiąść.
- Tak… Ale to nic takiego, zaraz przejdzie – wzięłam kilka głębokich wdechów na uspokojenie i z wdzięcznością przyjęłam podaną mi przez Zayna szklankę wody.
- Nie wygląda na „nic takiego”… Cat… Przepraszam. Że naskoczyłem na was w salonie, i teraz znów…
- To nic takiego – machnęłam ręką. – Zayn, widzę, że coś jest nie tak. Chcesz o tym pogadać? – zapytałam, na co chłopak zwiesił głowę. Przystawił drugie krzesło, wyciągnął z leżącej na parapecie paczki papierosa i zapalił go, zaciągając się głęboko.
- Sam nie wiem, co się ze mną dzieje. Oni… - machnął ręką w kierunku schodów. – Mają tyle energii, są tacy głośni, szczęśliwi. A ja czuję się jakby ktoś wyssał ze mnie całą energię… Nie mam siły na spotkania z fanami, na koncertach czuję, jakbym miał wyłączone zasilanie… Pozostali to widzą, ale żaden z nich nie raczył nawet zapytać, co się dzieje. Zmuszam się do uśmiechu, a gdzieś z tyłu głowy drugi ja ma ochotę krzyczeć… Nawet Perrie ma mnie już dość, napisała mi, że mam się do niej nie odzywać, dopóki się nie ogarnę… - po raz pierwszy wymienił przy mnie jej imię, domyśliłam się, że to jego dziewczyna. Zaciągnął się ponownie i wyciągnął dłoń z papierosem w moją stronę. – Palisz?
- Tylko czekoladowe, ale w sumie… - odebrałam od niego fajkę i poczułam, jak dym wiruje mi w płucach. Wypuściłam go powoli, zastanawiając się, jak zareagować na słowa chłopaka. – Daj sobie czas. Nie próbuj być na siłę. Nie próbuj udawać. Może postaraj się im powiedzieć to, co powiedziałeś mnie – daj im szansę, żeby zrozumieli, dlaczego się tak zachowujesz. I w razie czego, zawsze możesz liczyć na mnie – uścisnęłam jego dłoń.
- Dzięki… Wiesz, jesteś naprawdę w porządku. Cieszę się, że Liam wreszcie znalazł taką dziewczynę. – Zayn dopalił papierosa i wstał. – Wracasz do łóżka?
- Nie, posiedzę tu jeszcze chwilę, ale ty idź, będziesz rano w jeszcze gorszym stanie, niż teraz – uśmiechnęłam się, a chłopak powlókł się na górę.

Rozejrzałam się po kuchni. Zdecydowanie nosiła ślady bytności chłopaków – na blacie stały brudne kubki, opakowania po chipsach walały się dosłownie wszędzie, tak samo jak pudełka po chińszczyźnie i pizzy na telefon. Zegar wiszący na ścianie wskazywał wpół do czwartej, co znaczyło, że czekały mnie przynajmniej cztery bezsenne, samotne godziny – zdecydowałam więc, że przydam się do czegoś i pomiędzy falami bólu ogarnę trochę ten bałagan. Mijały kwadranse, a ja powoli, by nie narażać się na większe cierpienie, zgarnęłam wszystkie kartony do worka na śmieci, umyłam zalegające w zlewie naczynia, opróżniłam zmywarkę i na kolanach, zagryzając zęby, by nie krzyczeć, gdy szarpały mną skurcze, wytarłam podłogę. Całą procedurę powtórzyłam w salonie. Skończyłam sprzątanie przed ósmą, opadłam bezsilnie na krzesło, a mój wzrok padł na paczkę papierosów zostawioną przez Zayna. Dobra, najwyżej mu odkupię – pomyślałam i wyciągnęłam jednego. Spaliłam połowę i poczułam, że ból ustępuje. Czyli mam na ciebie kolejną metodę, cholero. A matka byłaby dumna – może raz nie powtórzyłaby, że jestem pieprzonym nierobem i egoistką, widząc, jak prawie płacząc z bólu zapieprzam w czyimś domu. 
 Skończyłam papierosa i dopiero wtedy poczułam zmęczenie, ale wracanie do łóżka o tej porze  nie miało sensu. Nie wiedziałam, o której chłopcy wstają, ale musiałam się czymś zająć, więc po prostu zaczęłam przygotowywać śniadanie. Godzinę później na stole stało już sześć talerzy, góra naleśników z przeróżnym nadzieniem, sześć kubków i dzbanek z kawą. Podrzucałam właśnie ostatniego naleśnika, gdy usłyszałam za sobą stłumione ziewanie.
- Cześć, Cattie – to Niall przecierał zaspane oczy. – Wydawało mi się, że ten zapach mi się tylko śnił, a tu taka niespodzianka!
- No cześć, Niall. A reszta… - nie zdążyłam skończyć pytania, bo na schodach rozległ się tupot kilku par bosych stóp.
- No nie, chyba zacznę cię podrywać, Cat, jeśli tylko zaskutkuje to takimi pobudkami codziennie! - do kuchni wpadł Louis.
- Spadaj, Tomlinson, byłem pierwszy w kolejce do podrywania! – oburzył się Harry, zajmując miejsce za stołem.
- Zapomnijcie o tym, obaj! – ostatni wszedł Liam, wyjął mi z ręki patelnię i pocałował namiętnie, nie zważając na to, że przyglądają się nam jego przyjaciele. Harry oczywiście poczuł się w obowiązku, żeby zainterweniować, więc zaczął symulować napad kaszlu, Louis rzucił się, by go ratować, a kuchnię wypełniło radosne zamieszanie.
- Byłem w pokoju, ale łóżko było zaścielone i zimne… Bałem się, że przepadłaś – wyszeptał mi do ucha chłopak.
- Powiedzmy, że kuchnia mnie potrzebowała. Naprawdę, nie umiecie wstawiać naczyń do zmywarki? – zwróciłam się ze śmiechem do pozostałych chłopaków. Dopiero teraz zauważyli zmiany, jakie dokonały się w nocy – Louis i Harry prawie synchronicznie otworzyli usta w zdumieniu, Liam wywrócił oczami i przytulił mnie mocno, a Niall mrugnął do mnie i jakby nigdy nic, kontynuował pochłanianie naleśników. Pogłoski o tym, że kocha jedzenie bardziej, niż cokolwiek innego na świecie, okazały się nie być dalekie od prawdy. Po śniadaniu, gdy zapędziłam chłopaków do sprzątania po jedzeniu – nie byli w tym zupełnie beznadziejni, Harry’emu udało się potłuc tylko jeden kubek, w progu stanął Zayn.
- Załapię się jeszcze na coś? – uśmiechnął się niepewnie. Spojrzałam porozumiewawczo na Liama, który od razu załapał, co miałam na myśli - podszedł do przyjaciela i w milczeniu przybił mu piątkę.
- Tylko tyle udało mi się uratować przed Pierwszym Głodomorem - wyciągnęłam z mikrofalówki talerz z naleśnikami i podałam go czarnowłosemu.
- Oj, no już bez przesady!
- Uderz w stół, a nożyce się odezwą, znasz to przysłowie, Nialler? – zwróciłam się ze śmiechem do blondyna. – Zayn, wzięłam jedną, okej? – ruchem głowy wskazałam paczkę złotych Marlboro. Chłopak pokiwał głową, a Liam zmarszczył czoło.
- Palisz?
- Emm… To ja się może pójdę ubrać… - zrobiłam minę niewiniątka i pobiegłam na górę.

Od Autorki:
Pod wczorajszym postem znalazłam komentarz, który mnie rozbroił, dlatego dzisiejszy rozdział dedykuję @Love__Carrots - dzisiaj też czeka na Ciebie 'chłopak' :D

Jakiś czas temu na Asku pojawiła się prośba o to, bym przeczytała podesłane opowiadanie i dodała je do polecanych. Nie wiem, jak znaleźć autorkę tego wpisu, więc spróbuję odpowiedzieć tutaj: przepraszam, że nie wywiązałam się z obietnicy - dodałam sobie bloga do linków i przeczytałam pierwszy rozdział, ale potem zajęłam się innymi rzeczami i nie skończyłam. Postaram się wrócić do tego jak tylko znajdę chwilę. (;
A co do zakładki 'Polecane' - znajdziecie tam opowiadania i tłumaczenia, które sama czytam (zarówno po polsku, jak i po angielsku) - jeśli szukacie jakiejś ciekawej lektury, to z ręką na sercu polecam wszystkie te historie, do których linki zamieściłam.

20 komentarzy:

  1. Aż przypomniały mi się czasy, kiedy miałam wielką słabość do Zayna. Ahhh.
    Ciągle mi się komputer wiesza, więc nie wiem czy uda mi sie dodać ten komentarz, bo piszę go już drugi raz. Nie wiem, co się dzieje z moim dzieciątkiem, ale w ogóle nie chce mi słuchać :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Udało Ci się (:
      A ja jakoś do Zayna nigdy nie miałam słabości... Przeszłam przez fazę 'o, Boże, Louiiiis *.*' do fazy 'Niaaaaal *_____*, z równoległym 'ależ z tego Liama dobra dupa ♥' :D

      Usuń
    2. Ja musiałam oddać Liama koleżance no i z tego oddania zrodziła się słabość do Malika, a później jakoś Niall przyszedł, pomachał, uśmiechnął się no i było horanowo. A teraz jest wiadomo jak. No. Po prostu schodzę wiekowo coraz niżej, haha :D

      Usuń
    3. Moja przejęła Harry'ego. Chociaż mówi, że już jej przeszło.
      To co, teraz Theo? :D

      Usuń
    4. Noo, ja już przyszłościowo myślę :D

      Usuń
    5. Nie, nie, już niżej nie chcę schodzić. Z Lucasem mi dobrze.

      Usuń
    6. Chciałabym móc powiedzieć to o sobie i Niallu, ale niestety - on nie wie o naszej wielkiej miłości :c

      Usuń
    7. Chyba jest zbyt zajęty jedzeniem, imprezami, pracą, etc. - zaczynam wątpić, że kiedyś dowie się, że istnieję ;c A ja tak dobrze gotuję...

      Usuń
  2. Ten blog jest genialny i dziwie się,że masz tyle motywacji by codziennie coś pisać i dodawać :) W każdym razie bardzo Ci za to dziękuje !!! Wspaniały rozdział *-* I czekam na ciąg dalszy :>

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham to opowiadanie <3 szkoda, że rozdziały są takie krótkie, ale są wspaniałe :) kocham cie i dziękuję że je piszesz :* czekam w napięciu na rozwój akcji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz ktoś zadedykował mi rozdział! Aż się wzruszyłam i mam wielkiego banana na twarzy choć nie lubię ich jeść. Baardzo dziękuję ;* "Chłopak" czekał na mnie z taką niespodzianką miłą:D
    Co do rozdziału to jest wspaniały. Biedna ma bóle brzucha w nocy tak jak ja i bardzo ją rozumiem przez to. Zayn biedulek nie daje sobie rady, ale ja w niego wierzę :* Nie mogę się doczekać już następnego:D
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Super i fajnie że rozdziały są dodawane tak często :) ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam fazę na Zayna więc wiadomo część z Zaynem najlepsza :D ale Liam niezła dupa!!! Zajebisty rozdział czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja najbardziej przeżywam momenty, w których pojawia się Niall! <3 Niech się zacznie coś dziać! Znaczy baardzo mi się podoba opowiadanie jak dotąd, ale jestem spragniona jakiejś (chętnie mrocznej) akcji. After robi ludziom sieczke z mózgu. <3 czekamy. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzę, że mamy tu 'Niall girl' - witam w klubie! :D
      będzie akcja, będzie się działo - niebawem!

      Usuń
  8. Jejku! Biedna Cat, dobrze, że w końcu poczuła się lepiej. Co do Zayna. Boziuuu! Mój kochany Malik. Zawsze będę miała do niego sentyment, a to co on opisywał, co go dręczy. Tak, strasznie mi było go żal. Perrie powinna przy nim być, a nie coś takiego gadać. Choć, fakt, kiedy facet marudzi, to ciężko z tym wytrzymać, ale skoro go kocha... Hahahaha rozbroił mnie chrapiący Harry. Nie wiem, dlaczego xD.
    Pozdrawiam,

    Paula

    P.S. Masz talent!

    OdpowiedzUsuń