Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

piątek, 15 listopada 2013

Rozdział 15.



Środowy poranek, przynoszący kolejną porcję śniegu, zastał mnie w łóżku. Walcząc z zawrotami głowy kończyłam książkę, rozpoczętą poprzedniego wieczora, po powrocie od chłopaków. Historia nakreślona w powieści nie była jakoś wybitnie fascynująca, ale nie czułam się na siłach, by włączać telewizor czy komputer, a musiałam czymś zająć myśli – skomplikowany bieg zdarzeń lektury wydawał się nadawać do tego idealnie. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Odrzuciłam kołdrę i poczłapałam boso w kierunku wejścia. Pierwszym, co zobaczyłam, po uchyleniu drzwi, był duży bukiet różowych tulipanów i brązowa grzywka, jakby przyozdobiona płatkami śniegu. Uśmiechnęłam się szeroko, odsuwając szerzej drzwi, by wpuścić porannego gościa do mieszkania. Okazało się, że w drugiej ręce dzielnie dźwiga podkładkę z dwiema kawami ze Starbucksa oraz papierową torbę, pachnącą świeżym pieczywem. Dałam mu szansę, by uwolnił ręce, odkładając przyniesione rzeczy na kuchenny blat, po czym przyciągnęłam go za poły rozpiętej kurtki do siebie i wspięłam się na palce, sięgając jego ust. Zadrżałam, czując dotyk jego przemarzniętych rąk na mojej talii i równocześnie podmuchy gorącego oddechu na twarzy. Przymknęłam oczy, gdy odgarnął mi z twarzy kosmyki włosów i zbliżył się do mnie na tyle, by nasze usta mogły się spotkać. W momencie, gdy poczułam jego wargi na swoich, świat zawirował, jak za pierwszym razem, gdy mnie pocałował. A może to tylko motylki w moim brzuchu postanowiły pokazać, na co je stać? Wsunęłam palce w jego krótkie włosy, jednocześnie strząsając z nich krople wody. Stalibyśmy tak objęci może pół dnia, na przemian całując się i zaglądając sobie głęboko w oczy, gdyby lodowata dłoń Liama nie znalazła nagle drogi pod moją koszulkę. Pisnęłam, czując chłód na kręgosłupie, i odsunęłam się, przerywając pocałunek w połowie. Trzepnęłam chłopaka żartobliwie w ramię, na co zareagował udawanym oburzeniem:
- A to za co?!
- Za to, że chciałeś mnie zamrozić! – wydźwięk mojej odpowiedzi, kontrastujący z naszymi zaróżowionymi policzkami i zdecydowanie podniesioną temperaturą ciał, rozbawił mnie, nim jeszcze zdążyłam skończyć zdanie. -  Lepiej mi powiedz, za co to wszystko? – wskazałam na kawy, torebkę z piekarni i kwiaty.
- Pomyślałem, że odwdzięczę się za wczorajsze śniadanie, tylko cóż… Nie jestem mistrzem w kuchni. Za to świetnie robię zakupy! – zaśmiał się. – Duża mocha z syropem karmelowym i najlepsze w mieście croissanty, co ty na to?
- No, jak już nie ma nic innego… - cofnęłam się kilka kroków ze śmiechem, widząc, że Liam ma ewidentny zamiar dokonać ponownej napaści na mnie zimnymi rękami i to z użyciem łaskotek.
- Nie, ja tu się staram, a ta kobieta wybrzydza… Nikt mnie nie docenia, no co to ma być… - chłopak wpadł w pseudodramatyczny ton.
- Docenię cię, jak wyciągniesz talerzyki na te boskie croissanty. A jeszcze bardziej, jak ściągniesz buty, chyba, że masz ochotę myć podłogę! – wskazałam na mokre ślady, jakie zostawiły od progu jego trampki. Liam cofnął się do korytarza, zostawił mokre buty i kurtkę, a ja w tym czasie wstawiłam kwiaty do wazonu i wyjęłam na talerzyki świeże rogaliki. 

Nie spodziewałam się, że jakikolwiek związek, a tym bardziej z, co tu dużo mówić, gwiazdą, może być „taki po prostu” – do tej pory nie zdarzało mi się, żeby chłopak odwiedzał mnie rano, w środku tygodnia, tylko po to, żeby zjeść ze mną śniadanie. I żeby jeszcze w dodatku przynosił to śniadanie ze sobą! Liam wrócił do kuchni, zajął krzesło obok mnie i podsunął mi kubek z kawą.
- Lepiej się dzisiaj czujesz? – zapytał ze szczerą troską w głosie.
Chcąc odsunąć odpowiedź w czasie, odłamałam kawałek rogalika, zamoczyłam go w kawie i wsunęłam do ust. Minęło kilka chwil, nim zareagowałam:
- Tak, już prawie wszystko w porządku.
- Prawie? – chłopak naciskał.
- Trochę kręci mi się w głowie, ale to może z głodu… - nie chciałam go dodatkowo niepokoić, więc zmieniłam temat, jak zawsze, gdy przestawałam panować nad sytuacją. – Nic się nie dzieje, spokojnie. Powiedz lepiej, jak tam wywiad?
- Och, daj spokój, to była kompletna porażka. Ta dziennikarka nawet nie wiedziała, jak który z nas ma na imię. Także wczoraj byłem na chwilę Louisem…
- I jakie to uczucie? – zaśmiałam się.
- Dziwne! – odpowiedział uśmiechem. – Na szczęście to było tylko kilka pytań, na większość odpowiedział Harry, więc mogłem spokojnie być myślami gdzie indziej.
- Jak ona ma na imię?!
- Kto? – Liam nie rozumiał, o czym mówiłam.
- No ta fanka, o której myślałeś! - jego zdziwiona mina była tak rozbrajająca, że nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
- O ty zazdrośnico! – chłopak załapał. – W sumie jest jedna taka dziewczyna, o której nie mogę przestać myśleć. Nie wiem co prawda, czy jest moją fanką, ale… Chodź, pokażę ci ją!
Liam poderwał się z krzesła, wyciągnął rękę w moją stronę, a gdy ją ujęłam, poprowadził mnie do łazienki. Zatrzymaliśmy się przed lustrem. Liam stanął za mną, otoczył mnie ramionami, oparł brodę na moim ramieniu i wskazał nasze odbicie.
- Widzisz, to właśnie ona. Tylko o niej myślę – pocałował mnie w szyję.
- Myślę, że jest twoją fanką – odpowiedziałam cicho i dotknęłam opuszkami palców jego policzka. 

Od Autorki:
Dzisiejszy rozdział dedykuję Marysi. Pamiętaj, pobiegniesz. ♥ 

23 komentarze:

  1. Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwwww!
    No przepraszam, ale po prostu nie umiem inaczej okazywać mojego zachwytu! To jest takie ... takie ... takie no awwww! I jak sobie w pewnym momencie wyobraziłam ten słodki uśmiech Liama, to po prostu awwww!

    Ok, idę, bo jak zwykle nie potrafię pisać komentarzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ależ ja kocham Twoje komentarze! są takie... awwwwwwwwwwwwww! :D

      Usuń
    2. Tak? To awwwwwwww :D
      hahaha

      Usuń
    3. Awww :D
      Mnie taki Liam też rozbraja, motylki w brzuchu te klimaty. <3

      Usuń
    4. Nie no, motylki to dla innego zostawiam

      Usuń
    5. ja moje dzielę na dwa :)

      Usuń
    6. To ja jestem bardziej wierna. Skupiam się wyłącznie na jednym :D

      Usuń
    7. Ja mam po prostu duże, kochające serduszko. ♥

      Usuń
    8. A mnie po prostu jeden całkowicie zadowala! :D

      Usuń
  2. CUDO *o*
    Fajny no hahah :D
    Pozdrawiam
    G x

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne , chciałoby się więcej.

    OdpowiedzUsuń
  4. awwwwwwww słodziutki ten rozdział taki kochany!

    OdpowiedzUsuń
  5. jakie slodziaki misiaki <3 wiec ten, no, awwwwwwwwwwww ! :) niech mi ktoś przyniesie śniadanko ;) cudowny, czekam na następny <3 @uncontrollablex

    OdpowiedzUsuń
  6. Dzis jestem prawie ze najarana jak ogladalam filmiki na yt z udzialem chlopcow... dotychczas myslalam ze.Lou jest ogarniety a on.... ale sweeet rozdzial. Macie racje awwww I love it

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak cudnie *.*
    Szkoda, że tak krótko. Ale cóż, nie można miec wszystkiego ; ))
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział.
    Buziaczki ; *

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak bym chciała<3 Li po prostu ideał chłopaka:D
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej :)
    Zajebisty.
    Czekam na następny:)
    I tak Liam zimne łapy :P
    http://w-kazdym-z-nas-walcza-dwa-wilki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. ŚWIETNY ROZDZIAŁ *O* Zapraszam do mnie :* http://i-want-to-die-for-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham bardzo. Opowiadanie, Liama, Cat (ej jak czytałam to miałam taki ooo taki :DDD piękny uśmiech na ustach, była piąta rano.), Ciebie, i siebie chyba troszkę też.
    DZIĘ KU JĘ. <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopiero zaczęłam czytać, a już się zakochałam. Masz dar dziewczyno! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jejku, jakie to słodkie. Liam, Liam, Liam... Aaaaaaa... Tak strasznie zazdroszczę Cat! Przecież on jest chłopakiem z najskrytszych marzeń, a kiedy ją wziął do tej łazienki i powiedział, że myśli tylko o nie, to się dosłownie, rozpłynęłam... Przepiękny rozdział <33 Masz talent!
    Pozdrawiam,

    Paula

    P.S. Przepraszam, że tak krótko.

    OdpowiedzUsuń