Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

niedziela, 17 listopada 2013

Rozdział 17.


Wzięłam głęboki oddech i popchnęłam drzwi. Rozejrzałam się dyskretnie po pokoju – nie różnił się wiele od pokoju Liama, chociaż chyba pokój mojego chłopaka był bardziej przytulny - może przez beże i brązy, w których utrzymany był wystrój. Pokój Harry’ego był zimny - białe ściany przywodziły na myśl szpitalny korytarz, ale okna wychodziły na zachodnią stronę, więc domyślałam się, że popołudniami musi mieć z nich piękny widok na skąpany w pomarańczowym słońcu Londyn; centralne miejsce w pokoju zajmowało identyczne jak u Liama łóżko, natomiast pod oknem stało biurko z laptopem. Na przeciwległej względem okien ścianie wisiały półki z książkami i płytami, ale nie one przyciągnęły moją uwagę. Sprawiły to czarne naklejki sylwetek kotów, ciągnące się przy podłodze wzdłuż całej ściany – wyglądało to, jakby kilka mruczących zwierzaków urządziło sobie rajd dookoła pokoju. Uśmiechnęłam się pod nosem i wróciłam spojrzeniem do chłopaka, który zdążył już wrócić na łóżko, z którego, sądząc po skopanej pościeli i ogólnym nieładzie – nie ruszył się od kilku godzin. Nie prezentował się ani w połowie tak atrakcyjnie jak na sesji czy nawet na lotnisku, wyglądał raczej jak obraz nędzy i rozpaczy – włosy, zazwyczaj idealne sprężyki, zwisały smętnie po obu stronach jego twarzy, prawie proste – jakby wielokrotnie przeczesywał je palcami, biały, zmięty t-shirt odsłaniał tatuaże pod wystającymi obojczykami.  Zielone, zawsze radosne oczy, tym razem lśniły od łez. Zauważył, że wpatruję się w niego, więc otarł słone krople wierzchem dłoni i uśmiechnął się smutno.
- Który cię na mnie nasłał? – zapytał przyciszonym, pustym głosem.
- Żaden. Zayn wspomniał, że siedzisz tu sam od rana, więc pomyślałam, że może na coś się przydam… - W tym momencie zwątpiłam, czy moja obecność miała sens, czy Harry nie odbierze jej jako narzucanie się czy wścibstwo. Chłopak nie odpowiedział – patrzył tępo w okno. Minęło kilka minut, a ja nadal stałam przy drzwiach, wsłuchując się w jego przyspieszony oddech. W końcu położyłam dłoń na klamce, gotowa ogłosić porażkę i wycofać się. Uchyliłam drzwi i już miałam przekroczyć próg, ale zatrzymał mnie prawie niesłyszalny szept:
- Zostań. Proszę.
Zgodnie z prośbą cofnęłam się w głąb pokoju. Harry nadal siedział na łóżku, ale zaprzestał gapienia się w okno -  spuścił głowę i nerwowo przygryzał paznokcie. Usiadłam po turecku naprzeciwko niego i delikatnie, ale zdecydowanie odsunęłam jego ręce od ust. Czułam, jak dłonie chłopaka drżą, więc nie puszczałam jego palców. Machinalnie zaczęłam powoli głaskać go po kostkach, jednocześnie zastanawiając się, jak śmiesznie wyglądają moje malutkie dłonie przy jego, dużych i silnych. Jednak teraz to chłopak wydawał się być zagubiony i słaby; widziałam, jak toczy ze sobą wewnętrzną walkę. Nie zamierzałam nalegać – jeśli chciał wyrzucić z siebie to, co czuł, musiał zrobić to na własnych warunkach. Siedzieliśmy w milczeniu jeszcze kilka minut, aż w końcu Harry wziął głęboki oddech i zaczął opowiadać.
- Wiem, że to dziwne, że cię o to proszę, ale błagam, nie mów o tym, co ci powiem chłopakom. Nie wiedzą wszystkiego i chciałbym, żeby tak zostało – nie chcę ich litości… - zabrał rękę spod mojej, sięgając po telefon. Znalazł w nim to, czego szukał i obrócił urządzenie tak, bym mogła widzieć ekran. Na wyświetlaczu zobaczyłam zdjęcie ślicznej, rudej dziewczyny, zrobione chyba z zaskoczenia.
– Hayley. Moja była dziewczyna. Powinienem chyba powiedzieć – pierwsza, jedyna, wielka miłość… - głos Harry’ego zaczął się niebezpiecznie łamać, ale chłopak wziął głęboki wdech i gdy zaczął kolejne zdanie, był już spokojny. – Jest ode mnie dwa lata starsza. Poznaliśmy się w sumie niedawno, ale wiedziałem, że to ona, rozumiesz? Z nikim nie byłem taki szczęśliwy. Liczyła się tylko ona, jej szczęście, jej obecność. Może to szalone, dziwne, ale kochałem ją jak nigdy nikogo. Byliśmy nierozważni, zapomnieliśmy się – i stało się, wpadliśmy. Początkowo byłem przerażony. Wiesz, zawsze chciałem mieć dzieci. Ale nie teraz, nie tak szybko! No, ale musiałem się ogarnąć, dla niej. I dla dziecka. Naszego dziecka. Naprawdę się wkręciłem – zacząłem oglądać dziecięce pokoiki, ubranka, rozumiesz, cały ten cyrk. Louis mnie kiedyś przyłapał, ale wykręciłem się, mówiąc, że kuzynka jest w ciąży… A Hay... Wiesz, co ona zrobiła? Usunęła. Kurwa, zabiła moje dziecko, moją córeczkę! – prawie wykrzyczał. Widziałam w jego oczach, jak musiał cierpieć, jak bolało go sama myśl o tym. – Nie zapytała mnie o zdanie, nie powiedziała nic! Nie mogłem tego znieść, zostawiłem ją. Płakała, błagała o wybaczenie, mówiła, że mnie kocha... Cat, nie wyobrażasz sobie, jak bardzo chciałem ją wtedy zabić. Tak jak ona naszą małą… - nie wiedziałam, jak zareagować. Nie umiałam znaleźć żadnych właściwych słów, więc tylko ścisnęłam mocniej jego palce, przelewając w ten gest całe współczucie. Harry zagryzł wargi i po chwili kontynuował:
- Spotkałem ją wczoraj. Przypadkiem, w klubie. Była z jakimś gościem. Nażelowanym, napakowanym blondynem. Kojarzę go, kręcił się wokół niej jeszcze jak była ze mną… Była taka szczęśliwa, śmiała się, tuliła do niego. A ja czułem, jakby ktoś wbił mi nóż w serce i przekręcał go dookoła. W pewnym momencie nasze oczy się spotkały. Jej twarz nie wyrażała kompletnie żadnych emocji, rozumiesz? W jednej chwili patrzyła na mnie, jak na ścianę czy nie wiem, na obcego, a sekundę później na niego, tak, jak kiedyś na mnie… - drżenie rąk chłopaka nasiliło się, a po chwili cały zaczął się trząść – targał nim gorzki, bezgłośny płacz. Nie próbował nawet ocierać łez, po prostu siedział z zamkniętymi oczami, bezbronny i zraniony do głębi.
Czułam, jak łzy tańczą mi na końcówkach rzęs. Nie wiedziałam, co zrobić i nienawidziłam się za to. Słowa Harry’ego wstrząsnęły mną. Nagle zobaczyłam w nim kogoś innego – nie tego gwiazdora, którego na zmianę kochają i obrażają kolorowe gazety, nie tego pewnego siebie chłopaka, którego poznałam na sesji – siedzący przede mną Harry był kompletnym zaprzeczeniem tych wersji siebie, które już widziałam. Teraz pokazał swoją wrażliwą, uczuciową stronę, na której miłość zostawiła wciąż otwartą ranę. Znałam to uczucie, chyba jak nikt inny, ale przyczyny były inne, więc długo ważyłam słowa, nim otworzyłam usta.
- Harry… Nie będę udawać, że wiem, co czujesz. Nie wiem, nie umiem sobie tego nawet wyobrazić. Ale jest coś, co wiem na pewno. Kiedyś, w odpowiednim czasie, będziesz miał swoją małą córeczkę – nieporadnie odgarnęłam mu grzywkę z oczu i pogłaskałam go po wilgotnym policzku. – Obiecuję ci to. I będziesz wspaniałym ojcem.
Chłopak zszedł z łóżka i stanął przy oknie, plecami do mnie. Wstrzymałam oddech. Przesadziłam? Nie powinnam była tego mówić? – pomyślałam i już miałam dodać coś jeszcze, ale Harry obrócił się i spojrzał mi w oczy. Wyglądał lepiej, jakby opowiedzenie komuś całej historii zdjęło z niego trochę bólu.
- Dziękuję – uśmiechnął się lekko. – Zaczynam zazdrościć Liamowi, że poznał cię pierwszy…
- Daj spokój, zawsze możesz ze mną porozmawiać – odpowiedziałam uśmiechem i podniosłam się z łóżka. – Nawet nie policzę ci według normalnej stawki terapeutycznej.
- O, dzięki! – prawie się roześmiał, ale zaraz spoważniał. – Mogę mieć do ciebie jeszcze jedną prośbę?
- Jasne, słucham.
- Mogę się przytulić? – uśmiechnął się niepewnie.
- Niech pomyślę… No pewnie, chodź tu – rozłożyłam ramiona, w których po chwili znalazł się chłopak. Znów wyglądało to trochę komicznie – był ode mnie sporo wyższy, nawet bardziej niż Liam, ale Harry był pewnie przyzwyczajony, że góruje nad większością ludzi, bo schylił się na tyle, że po chwili poczułam policzek opierający się o moje ramię, a loki zaczęły łaskotać mnie w twarz. Staliśmy tak przez chwilę – duże dłonie Harry’ego obejmowały mnie w talii, a ja jedną ręką gładziłam go po plecach, a drugą bawiłam się jego włosami – nim poczułam, że chyba Liam nie byłby zadowolony, gdyby mnie zastał w takiej sytuacji ze swoim przyjacielem. Poruszyłam się, na tyle delikatnie, żeby Harry nie poczuł się odepchnięty, ale zrozumiał moje intencje. Na szczęście był bardzo spostrzegawczy - zwolnił uścisk rąk, a ja cofnęłam się pół kroku, nie przestając jednak go dotykać – przeniosłam tylko dłonie na jego tors, tak, by wyglądało to w miarę naturalnie.
- Dziękuję. Za wszystko. Do czego to doszło, znam cię raptem tydzień, a wiesz o mnie rzeczy, których nie wie moja mama ani moi przyjaciele… - chłopak pokręcił w rozbawieniu głową.
- Zdarza się – również się uśmiechnęłam i wzruszyłam ramionami. – Zejdziesz na dół? Zayn wziął się za gotowanie – zajrzałam do kuchni i nie wyglądało to najgorzej.
- Mhm, doprowadzę się tylko do porządku, co to ma być, żeby gwiazda chodziła w takim wygniecionym t-shircie! – wrócił „stary” Harry, ale ja już zawsze miałam pamiętać naszą rozmowę i to, że pod pozorami gwiazdorstwa i pewności siebie kryje się wrażliwy, delikatny chłopak.  

Od Autorki:
Wasze przypuszczenia się nie sprawdziły (: Ale to jeszcze nie koniec problemów Harry'ego...

24 komentarze:

  1. Biedny Hazz. Szkoda mi go :(
    Kocham postawę Cat do tg wszystkiego, dopiero teraz zauważyłam ze jest bardzo do mnie podobna xd
    Kocham cię za to ze piszesz <3
    Czekam z niecierpliwością na nn ;)
    ~ @ru_d_a <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Omg :D w dodatku jestem pierwsza :) to bardzo dziwne xd po raz pierwszy jestem pierwsza w komentarzach xd

      Usuń
  2. Dziś już tego nie zabraknie, bo ...
    AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW!!
    HARRY, BIEDAKU!
    Nie będę ukrywać, takiej historii się nie spodziewałam. Żal mi go, naprawdę. Nic tylko wytulić by się w takiej chwili go chciało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czekałam na to! rozdział bez Twojego 'awww' się nie liczy.

      prawda? też bym wytuliła, jakbym mogła.

      Usuń
    2. No taki biedny, zagubiony, smutny Harry nawet mnie poruszył awww ;')

      Usuń
    3. Nawet Ciebie, z Twoim zimnym serduszkiem z miejscem tylko na Lucasa? To coś znaczy! :D

      Usuń
    4. No ale już mi przeszło, nie mogę za długo, bo Lucas siedzi obok :D

      Usuń
    5. zazdrosny skurczybyk!

      Usuń
    6. Nooo troszkę tak, ale czasami bywa to słodkie :D

      Usuń
  3. biedny Hazzuś nie spodziewąłam się taiego obrotu spraw czekam na kolejny i na prawde ten jest swietny!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi ostatnio jest ciągle kogoś żal przy Twoim opowiadaniu. Aż muszę to napisać, że biedny Harry. Jestem ciekawa czy coś między nimi będzie:) <3
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli teraz jest Ci żal - będzie już tylko gorzej :D

      Usuń
    2. Serio? Czyli muszę sobie szykować pełno chusteczek do czytania :)

      Usuń
  5. czy ja przed chwilą powiedziałam "time to get my shit together"? bo właśnie wyję jak nienormalna. jejku Harry jest takim pluszakiem i ja generalnie nienawidzę, jak ludzie go odbierają jako takiego kobieciarza i mam 1000% przekonania, że to go mega rani, dlatego ja bym go najchętniej adoptowała :3 biedny taki, i w realu i w Twoim opowiadaniu.

    swoją drogą, jak Ty to robisz, że dodajesz rozdziały tak często? widziałaś jak ja się męczyłam z jednym, a Ty w ciągu ostatnich dni aż t r z y (wczorajszy czytałam w kolejce na salę kinową, don't judge hahahaha)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, Maryś ♥
      ja też tego nienawidzę. założę się, że wcale nie jest taki, jak kreują go media i strasznie mu przykro jak wszyscy tak o nim mówią, hufff. też mogłabym go adoptować. przytulać i miziać po loczkach 24/7.

      jak to robię? normalnie - miałam praktycznie całe opowiadanie napisane, zanim zaczęłam publikować :D rozdziały, które teraz czytacie, są z marca, kwietnia :D
      I'm not judging, I love u ♥

      Usuń
  6. fantastyczny rozdział. szkoda mi Harry'ego :<

    OdpowiedzUsuń
  7. Awwwwwwwwwww aż mi się smutno zrobiło <3 nie wiem czemu ale jak napisałaś 'To nie koniec problemów Harrego' to pomyślałam sobie, że Harry zakocha się w Cat

    OdpowiedzUsuń
  8. OMG!!! (Julka, oddychaj)
    Dobra, wdech, wydech i wracam.
    Już ok.
    A więc naprawdę nie spodziewałam się czegoś takiego!! Zaskoczyłaś mnie i sprawiłaś, ze jeszcze bardziej polubilam Twoje opowiadanie, to jest magiczne *_*
    I ten przytulas awwwwwww :3
    Czuję, że będa problemy ze snem, ale czego nie robi się dla takiej opowieści?
    Pozdrawiam i weny zyczę!

    OdpowiedzUsuń
  9. Rany. Biedny Hazz...
    Gdy Cat, opisywała stan Harrego, to od razu się domyśliłam, że musiało się wydarzyć coś, co nie jest błahe i proste, ale w życiu bym nie pomyślała, że w tak młodym wieku, musiał stracić coś, co jest najgorsze dla każdego człowieka. Własne dziecko. Kompletnie nie rozumiem Hayley. Kochała Harrego, on kochał ją. Wpadli. Fakt, dla niektórych to tragedia, ale jeśli się chce to można dać radę. Tym bardziej, że Harry tak bardzo chciał tego dziecka. Co może być lepszego? A ona?! Stchórzyła. Dobrze, że Harry ją zostawił. Nikt nie ma prawa odbierać życia komuś innemu, a tym bardziej tak małej i niewinnej istotce.
    Cieszę się, że Cat mu pomogła się wyżalić i ma rację, Hazz z pewnością będzie jeszcze miał swoją małą, kochaną córeczkę. Jednak mimo wszystko, mam wrażenie, że Hayley jeszcze nie raz wkroczy w życie Harrego. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział : )
    Pozdrawiam,

    Paula

    P.S. Masz talent!

    OdpowiedzUsuń
  10. dziecka to ja się kompletnie nie spodziewałam ._.
    rozdział boski ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Czytałam już wiele takich blogów i.zauważyłam w nich jedno podobieństwo . Autorki tych opowiadań chcą pokazać czytelnikowi jacy prawdopodobnie naprawdę są chłopaki z One Direction. Niby żadna z nich nie zna ich osobiście a umiała opisać jak oni się czują po za kamerami czy spotkaniami z fanami . Bardzo jestem im za to wdzieczma bo sama oglądając relacje z jakiś koncertów czy zdjęcia sprzed ich hotelu robi mi się ich żal ze oni nie mają już swojej prywatności . Czasem czytając o nich artykuły w których są opisane jakieś brednie o nich mam ochotę zabić osobę która to napisala . Mam nadzieje że inne osoby czytając takie blogi zdają sobie sprawę że takie opisy jak ten rozdział są prawda że oni też mają uczucia a nie to jest tylko czysty wytwór wyobraźni autorki.

    OdpowiedzUsuń