Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

czwartek, 21 listopada 2013

Rozdział 20.




- Okej, dobrze! Głowa w prawo! Super, świetnie, mamy to! Dziękuję dziewczyny! – okrzyk Lux zakończył sesję. Zaczęłyśmy klaskać, po czym pożegnałyśmy się z modelkami i zostałyśmy w pomieszczeniu same, sprzątając sprzęt. W czasie pracy przyjaciółka rzucała mi zagadkowe spojrzenia, ale nie chciałam opowiadać jej o Liamie przy pozujących dziewczynach, dlatego gdy tylko za modelkami zamknęły się drzwi, przygotowałam się na serię pytań.
- No, Cat… Co to za spóźnianie się? – zaczęła z uśmiechem, zwijając kable. – Męcząca noc?
- Lux, wiesz przecież, że ja nie… - znów oblałam się rumieńcem. – Co prawda spędziliśmy razem tę noc, ale tylko spaliśmy!
- Wiem, wiem, żartuję. Słuchaj, co powiesz na to, żebyśmy skoczyły gdzieś na miasto? Michaela nie ma, a mi się nie chce siedzieć w domu. Mogłabyś mi opowiedzieć, jak wam się układa i w ogóle.
- W sumie… Okej, możemy iść – dawno nie spędziłyśmy babskiego wieczoru! – mówiąc to, pomyślałam o Marcinie, z którym nie rozmawiałam praktycznie od momentu, w którym poznałam Liama. Czułam się winna, że zaniedbałam przyjaciół. – To co, może Nando’s i jakiś drink później?
- Wchodzę w to! – jej zielone oczy zabłysły. Szybko dokończyłyśmy pakowanie aparatów i lamp, oddałyśmy klucze na portierni i przejechałyśmy kilka przystanków metrem do najbliższej restauracji.

***
- Nie przeszkadza ci to wszystko? – zapytała Lux, popijając stojące przed nią mohito. Przeniosłyśmy się z Nando’s do klubu we wschodniej części Londynu. Było stosunkowo wcześnie, przed 20.00, więc mogłyśmy spokojnie pogadać, nie przekrzykując basu ryczącego z głośników. Przez chwilę w zamyśleniu błądziłam palcem po krzywiźnie szklanki wypełnionej jakimś owocowym drinkiem, nim odpowiedziałam:
- W sumie nie. Co prawda dzisiaj jakiś człowiek zaskoczył nas z aparatem, jak żegnaliśmy się pod agencją, no ale nic mi w zasadzie nie zrobił. Wiesz, na razem Liam stara się chronić moją prywatność – wybiera mało uczęszczane miejsca, dużo czasu spędzamy w domu chłopaków, z lotniska praktycznie mnie wyniósł… - zastanowiłam się, wspominając wszystkie moje poprzednie spotkania z Liamem. – Pewnie to się zmieni za jakiś czas, jak ludzie odkryją, że jesteśmy razem… Na razie chcę się cieszyć tym co jest. A jest naprawdę fajnie.
- Cieszę się twoim szczęściem – sięgnęła przez stolik i ścisnęła moją dłoń. – A pozostali? Jacy są?
- Któryś szczególnie cię interesuje? – uśmiechnęłam się pod nosem.
- Wszyscy wydają się fajni – odpowiedziała dyplomatycznie moja przyjaciółka.
- I są fajni! Znaczy z Louisem nie miałam jakoś okazji dłużej pogadać, ale jest bardzo w porządku. Zayn wydaje mi się najbardziej zamknięty w sobie, Harry jest kompletnie inny, niż kreują to media, a Niall… On ma coś takiego w sobie, że czujesz się z nim dobrze. Zobaczyłabyś te jego oczy, rany! W ogóle jest niepoważny, wyobrażasz sobie, że kupił mi gitarę?!
- Żartujesz?!
- Właśnie nie. Wiesz, wspominałam stare czasy, jak przyjaciel uczył mnie grać, Niall to podłapał i wymyślił mi taki prezent. Niby na mikołajki… - pokręciłam głową, widząc rozbawioną minę Lux.
- A co na to Liam?
- Nie był zbyt szczęśliwy… Musiałam go potem udobruchać. Przy użyciu pewnych środków – przygryzłam znacząco wargi.
- Wariatka! – Lux roześmiała się. – To co, dopijamy i idziemy potańczyć? - Nawet nie zauważyłam, kiedy za konsolą stanął DJ i zaczął miksować jakieś taneczne kawałki, a na parkiecie zaczęły pojawiać się kolejne grupki osób.
- W sumie czemu nie. Chodź, poszalejmy! – odstawiłam pustą szklankę na stolik i chichocząc, pociągnęłam Lux na parkiet.

***

Uchyliłam jedno oko i natychmiast je zamknęłam, oślepiona blaskiem zza okna.  Spróbowałam podnieść głowę, ale próba skończyła się głośnym sapnięciem i powrotem na poduszkę. Starałam się skleić w całość wydarzenia poprzedniego wieczora – DJ był zdolny, drinki uzupełniały się same, a ja… Cóż, miałam ewidentny syndrom ‘dnia po’ – nie kaca, tylko problem z pozbieraniem się wewnętrznie. Musiałam jednak zmierzyć się z rzeczywistością – powoli usiadłam, walcząc z zawrotami głowy, wymacałam na szafce przy łóżku telefon i sprawdziłam powiadomienia. Trzy nieodebrane połączenia od Liama, jedno od Marcina i dwa smsy – w jednym Lux meldowała, że dotarła do domu, drugi był od mojego chłopaka: „Cattie, zadzwoń, martwię się. xx, L.”. Wybrałam numer i po kilku sygnałach usłyszałam w słuchawce jego głos:
- Cześć, skarbie. Co się dzieje, czemu nie odbierałaś? – zapytał zmartwiony.
- No hej – mój zachrypnięty głos trochę zdradzał stan, w jakim byłam. – Dopiero się obudziłam, byłyśmy z Lux wczoraj w klubie…
- No nie, bawisz się beze mnie? Tym razem wybaczam, ale następnym razem idę z tobą! Słuchaj, Cat, nie mam teraz wiele czasu, muszę biec na próbę – uświadomiłam sobie, że te dziwne dźwięki, które słyszałam w tle, to perkusja i strojenie gitary.  – Bądź przy tylnym wejściu do O2, o 19.00, dobrze? Nie będę mógł po ciebie wyjść, ale znajdę kogoś, kto się tobą zaopiekuje. Do zobaczenia! – Liam rozłączył się, nim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć. 

Spojrzałam na zegarek – do dziewiętnastej zostało ponad siedem godzin, więc korzystając z wolnego czasu i tego, że miałam już telefon w dłoni, odszukałam numer Marcina. Odebrał po pierwszym sygnale i rzucił tylko ‘Nie mogę teraz’, po czym rozłączył się, jak miał to w zwyczaju. Odrzuciłam telefon na pościel i poczłapałam w kierunku codziennych zajęć. Śniadanie, kawa, pół papierosa – starałam się ograniczać przyzwyczajenie, wiedząc, że Liam go nie lubi, kąpiel, suszenie włosów, malowanie paznokci. Spacer do Tesco, bo zapasy zgromadzone w lodówce i szafce powoli zbliżały się do końca. Drugie pół papierosa. Szybki telefon, by zamówić taksówkę, jeszcze szybszy obiad. Wdzięczna byłam osobie, która ściągnęła do londyńskiego supermarketu moje ulubione pierogi z serem i rodzynkami… W końcu przebrałam się, złapałam w biegu klucze, telefon i resztę niezbędnych rzeczy i zbiegłam do oczekującej na dole taksówki. 

Od Autorki:
Najgorsze w tym tygodniu mam już za sobą, więc z tej mini-okazji nowy rozdział :)
Filmiki, które od Was dostałam, totalnie poprawiły mi humor podczas nauki, dlatego bardzo dziękuję :)  Mój ulubiony przewinął się już w komentarzach - to 'Candy Shop' i One Direction idący w slow motion, mrr! A na drugim miejscu: http://www.youtube.com/watch?v=a2YUxdc_huQ - poproszę o tego bad boya, który pojawia się w filmiku jako pierwszy! :D

Następne dwa rozdziały to, jak możecie się domyślić - koncert :) Będzie słodko!

11 komentarzy:

  1. Niech Liam nie będzie taki zaborczy, czasami trzeba od siebie odpocząć

    Ah, czekam na koncert bardzo niecierpliwie!

    OdpowiedzUsuń
  2. I znowu koniec i znowu czatowanie na nowy rozdział, ehh... Chyba sie normalnie uzależniłam xD
    No i teraz koncert ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. JEJĆ. CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ NA RELACJE CATTIE Z KONCERTU :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale napięcie! W takim momencie nas zostawić? ;p czekam na nastepny rozdział i dziękuje za ten. ;) już 20!

    OdpowiedzUsuń
  5. nie mogę się już doczekać następnego ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Genialny! Przerwałaś w takim momencie! :p czekam na następny. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Booooski !!!! Czekam nn ;d
    Xoxo @JustynaJanik3

    Ps. Liam nie jest zaborczy to był sarkazm :)

    OdpowiedzUsuń
  8. czkam na next <3 genialny rozdział ^^

    OdpowiedzUsuń