Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

sobota, 2 listopada 2013

Rozdział 5.

Nie było mowy, żebym poszła w takim stanie do kina – i tak nie mogłabym się skupić na oglądanym filmie. Lux zresztą wyczuła, że marzę tylko o znalezieniu się w łóżku i kontynuowaniu rozmowy z Liamem – podwiozła mnie więc pod budynek, w którym mieszkałam, wymusiła obietnicę, że przed kolejną randką skontaktuję się z nią i odjechała z piskiem opon.
Wbiegłam po schodach, rzuciłam się na łóżko i złapałam telefon. Długo myślałam, co powinnam odpisać na jego ostatnią wiadomość. W końcu postanowiłam napisać mu to, o czym naprawdę myślałam – 'Trochę się tego boję, ale ja też wciąż o Tobie myślę'. To faktycznie troszkę mnie przerażało – rzadko bywałam tak kimś zafascynowana, a jeszcze rzadziej ujawniałam swoje uczucia. Poprzedni związek nauczył mnie, że otwieranie się dla drugiego człowieka może być jedną z najgorszych decyzji. Zwłaszcza, jeśli druga strona postanowi potraktować cię jak zabawkę, tudzież worek treningowy. Liam wydawał się jednak być innym typem człowieka – szybko zaskarbił sobie moją sympatię, w pewnym sensie też zaufanie, nie był jak inni faceci w jego wieku. No dobrze, o moim byłym też początkowo tak myślałam. Jednak Liam dawał dowody na to, że jest pozytywnie inny – świadczyła o tym choćby jego odpowiedź: 'Hej, chyba nie jestem aż tak brzydki, żeby się mnie bać? :’('. Byłam gotowa dać mu szansę. Chwilowo jednak musiała mi wystarczyć jego wirtualna obecność – w jednym z smsów napisał mi, że wróci najwcześniej we wtorek wieczorem. Z jednej strony było mi troszkę smutno, z drugiej jednak Liam nie pozwalał mi się nudzić ani tęsknić za nim – w piątek pisaliśmy całe popołudnie – co prawda koło 21.00 napisał mi, że musi kończyć, ale przed północą odezwał się znów, życząc mi dobrej nocy; korespondowaliśmy też całą sobotę i większość niedzieli. Każdego wieczoru milczał przez trzy – cztery godziny, nie chciał jednak zdradzić, czym w tym czasie się zajmuje, a ja nie zmuszałam go do tego – uznałam, że powie, jeśli będzie sam tego chciał. Nawet nie zorientowałam się, kiedy minął weekend – wszystko, poza odpisywaniem na wiadomości Liama robiłam machinalnie; moje ciało znało wypracowane przez lata schematy, a mózg w tym czasie mógł się zająć kompletnie czymś innym.

W poniedziałek musiałam jednak zebrać się z łóżka i iść do pracy. Czekało mnie spotkanie z klientami, ustalanie szczegółów nowej sesji i krótkie zdjęcia testowe nowej modelki. Kochałam to, że praca była równocześnie moją pasją, więc nie miałam nigdy problemu ze dotarciem na sesję czy spotkanie na czas, w dobrym nastroju. Tym razem było podobnie – po szybkim śniadaniu – tostach z masłem orzechowym, złapałam przygotowaną wcześniej torbę z aparatem i potrzebnymi materiałami, telefon i wybiegłam z domu. Po drodze do agencji wstąpiłam do Starbucksa po duże latte, a do pracy dotarłam sporo przed czasem, więc miałam czas pogawędzić chwilę z Mią i zdać relację Lux z weekendowych rozmów z Liamem. Uprzedzona przez Mię, że klient może być trudny w obejściu i wymagający, nastawiłam się entuzjastycznie i bojowo (motylki w brzuchu na myśl o powrocie Liama wcale tego nie utrudniały) i ruszyłam na spotkanie. Faktycznie, klient był nieco obcesowy, ale bardzo istotny dla agencji, dlatego byłam z siebie dumna, gdy po kilku godzinach ustaleń podpisaliśmy umowę. Przeciągające się rozmowy sprawiły, że nie miałam czasu nawet na lunch – od razu po spotkaniu pobiegłam do studia, w którym czekała już przygotowana przez wizażystkę modelka. W odróżnieniu od porannego kontrahenta, okazała się być bardzo otwarta i radosna, a jednocześnie bardzo dobrze pozowała, więc podczas sesji mogłam troszkę odetchnąć – nie lubiłam modelek, które stały przed obiektywem jak kołki, były bardzo męczące. W ferworze pracy zapomniałam nawet o sprawdzaniu skrzynki odbiorczej, więc byłam niesamowicie zdziwiona, gdy po zakończeniu sesji zobaczyłam na ekranie telefonu wiadomość od Liama o treści: '20.00, pod kinem przy Regent St.? Będę czekał. L.' Rzuciłam okiem na zegar i wpadłam w panikę – dochodziła 19.00, a ja byłam w kompletnej rozsypce – co prawda miałam przyzwoity strój ze względu na poranne spotkanie, ale zdążyłam zrujnować cały makijaż, przyciskając do policzka aparat, a wiatraki w studiu zniszczyły mi fryzurę. Na szczęście pracowałam przecież z najlepszymi wizażystkami i fryzjerkami w tej części świata! Wpadłam jak burza do studia obok, w którym pracowała Lux, wytłumaczyłam jej szybko, że sytuacja jest awaryjna i potrzebna jest mi jej pomoc, a ona oczywiście stanęła na wysokości zadania – ściągnęła pracującą piętro wyżej Christinę, wizażystkę, zamówiła mi taksówkę i najzwyczajniej w świecie wróciła do pracy. Pod tym względem była niesamowita.

Christina doprowadziła mnie do ludzkiego wyglądu, a biorąc pod uwagę, jak mało czasu miała i jak trudne zadanie – należały się jej ogromne podziękowania. Nie miałam jednak na nie czasu – pomachałam tylko Lux i zbiegłam do czekającej pod budynkiem taksówki. Samochód wlókł się londyńskimi ulicami niczym żółw, a może to czas pędził jak na dopingu? W końcu minęliśmy ostatni zakręt, a ja już z daleka widziałam Liama, chodzącego w tę i z powrotem. Co prawda byłam już kilka minut spóźniona, ale postanowiłam się z nim jeszcze troszkę podroczyć – poprosiłam kierowcę, by zatrzymał się w cieniu, kilka metrów przed wejściem i chwilę zaczekał. Taksówkarz był zdziwiony – przecież najpierw prosiłam o pośpiech, a teraz nie chcę wysiadać? Zrobił jednak to, o co prosiłam. Zapłaciłam i wysiadłam, po czym odczekałam, aż Liam będzie obrócony do mnie tyłem i podbiegłam, zasłaniając mu od tyłu oczy. Przestraszony chłopak aż podskoczył, ale gdy tylko zorientował się, kto był ‘napastnikiem’, porwał mnie na ręce i przytulił. Gdy po chwili kręcenia mną wokół odstawił mnie na ziemię, zaczął rozmowę (jak zwykle!) od przeprosin:
- Wybacz, łatwo mnie nastraszyć. Hej, cieszę się, że przyszłaś – w jego oczach, oprócz potwornego zmęczenia widziałam iskierki. – Tęskniłem za tobą.
- Przybiegłam prosto z pracy. Też się cieszę, że cię widzę – odpowiedziałam, nieco onieśmielona jego wylewnym powitaniem. – Nie miałeś przypadkiem wrócić dopiero jutro?
- Miałem, ale szczerze? Nie mogłem doczekać się spotkania z tobą. Udało mi się załatwić wszystko szybciej i wróciłem pierwszym możliwym samolotem. W zasadzie pół godziny temu byłem jeszcze na lotnisku.
- Jesteś niemożliwy – pokręciłam głową, wewnętrznie skacząc z radości. – I przy tym bardzo zmęczony. Nie zaprzeczaj! – widziałam, że Liam próbował ukryć ziewanie.
- Nie, to tylko zmiana czasu, jetlag, jak zwał, tak… - jego próby zaprzeczenia przerwało kolejne ziewnięcie. – No dobrze, może jestem troszeczkę zmęczony. Ale musiałem się z tobą zobaczyć.
- Cieszę się, ale nie pozwolę ci przeze mnie padać na twarz. Przecież ty już praktycznie zasypiasz na stojąco. Może zróbmy tak – wrócisz do domu, położysz się spać, a spotkamy się jutro? – zaproponowałam, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej. – To nie sugestia, to rozkaz! – zaostrzyłam ton, widząc, że chce zaprotestować.
- No dobrze, wygrałaś. Ale mogę śnić o tobie? – Liam zrobił błagalną minę.
- Tylko, jeśli nie będzie to koszmar.
- Nigdy – odpowiedział i przytulił mnie. Odwzajemniłam uścisk, wciąż nieco oszołomiona jego bliskością. 


Od Autorki:
Muszę przyznać, że jestem niesamowicie miło zaskoczona Waszą pozytywną reakcją na to opowiadanie - dziękuję! Strasznie fajnie czyta się Wasze przypuszczenia co do rozwoju akcji :)
Pozwolę sobie odnieść się do jednego z komentarzy - nie skopiowałam nazwy bloga z innych, istniejących w internecie (tylko na Wattpadzie są co najmniej 4 opowiadania o tytule 'Escape', nie liczę nawet polskich stron) - tytuł wziął się z fabuły, o czym niebawem się przekonacie.

33 komentarze:

  1. Świetny <3 Czekam na następny <3 /Katy ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. To ich smsowanie przywołuje miliony wspomnień. Oh. Ale ok, nie o mnie tu mowa, tylko o ich historii.
    Czytam to i cieszę się do monitora, bo oni są tacy słodcy, tacy ... tacy oh! :)
    I ten Liam - the perfect boy. No dla takiego warto na nowo zacząć wierzyć w mężczyzn, no może nie wszystkich, ale jakąś część :D
    Chcę więcej i więcej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na perfect boy'a poczekaj do Siódemki. ; )
      Jakby taki faktycznie istniał, byłabym skłonna uwierzyć. A na razie jesteśmy dwie: ja i moja wyobraźnia :)

      Usuń
    2. Nie spotkałam takowego na mojej drodze, dlatego póki co moja wiara nie istnieje, ale kto wie, nie mówię nie. Aczkolwiek szanse są nikłe.
      A co będzie w siódemce? :D

      Usuń
    3. Siódemka to najsłodszy rozdział w całym ff :D
      Moja znajomość takich ogranicza się do opowiadań i książek, więc na razie moja wiara też nie istnieje. :c

      Usuń
    4. Awwwwwwwwwwwwwwwwwwwww, to ja chcę siódemkę! Już! :D
      I prawdopodobnie tylko tam można ich spotkać. Smuteczek.

      Usuń
    5. Jeszcze 6 musi być najpierw :D Ale 7 będzie dla Ciebie :D

      Usuń
    6. Awwww a nadal obowiązuje zasada jeden dzień - jeden rozdział? :D

      Usuń
    7. Nadal, chyba że liczba kometarzy jakoś drastycznie spadnie :D

      Usuń
    8. Nie przewiduję takiej sytuacji :)

      Usuń
  3. Te smsy między nimi są najlepsze! To jedna z fajniejszych rzeczy jakich można robić kiedy jest się z osobą blisko i czekanie na tego smsa. Rozdział jest taki kochany i to, że Li przyleciał jak najszybciej i się od razu z nią spotkał to takie piękne! Czekam na następny rozdział:D

    OdpowiedzUsuń
  4. awww, jak milutko :) uwielbiam takie ff, które wciągają swoją fabułą i przyjemnie się je czyta. bo przy niektórych opowiadaniach człowiek się męczy, ale Escape do nich nie należy :D już nie mogę doczekać się kolejnego! xx
    @1D_akamyworld

    OdpowiedzUsuń
  5. A liam jest tu sławny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak jak i pozostali chłopcy.

      Usuń
  6. Oh... Przeciez wiele blogow ma podobna nazwe, wiec nie wiem o co sie ktos czepia... Tak samo, jak wiele ff ma podobna fabule, ale nikt nie robi z tego wielkiego halo. Rozdzial swietny i...wow! Nie spodziewalam sie go w takim szybkim czasie :D W sam raz na sobotni wieczor, myslalam, ze zanudze sie na smierc, a tu takie zaskoczenie. Podejrzany jest fakt, ze Liam nie chce zdradzic Cat gdzie pracuje i takie tam... Czekam na nastepny <3 @MeowWikk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się dodawać codziennie po jednym rozdziale, żebyście nie musieli długo czekać :)
      Cat w końcu dowie się, kim jest Liam, jeszcze troszkę :)

      Usuń
  7. Z każdym rozdziałem coraz bardziej podoba mi się ten fanfiction :D
    i w końcu coś z Liamem! :D x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brakowało mi ff z Liamem, więc postanowiłam w końcu sama napisać, chociaż plany co do głównej postaci były inne - Liam się jakoś sam przyplątał :D

      Usuń
  8. Świtne !! już się nie mogę doczekac kolejnego rozdziału!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O rany, oni są tacy słodcy. Uwielbiam ich. Liam jest taki romantyczny i szczerze zazdroszczę Cat. Sama chciałabym poznać tak wspaniałego faceta jak Liaś.
    Strasznie podoba mi się nastawienie Cat. Podoba mi się iż jest taka szczęśliwa, że robi to co kocha.
    Lux wydaje się być dobrą przyjaciółką. Wydaje mi się, że będzie pomagała Cat w najtrudniejszych momentach, przynajmniej mam taką nadzieję.
    Jak już wspomniałam piszesz genialnie. Jesteś niesamowita! Zazdroszczę Ci talentu. Powinnaś mi go trochę oddać, bowiem masz go zdecydowanie za dużo :))
    Pozdrawiam i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona, bo nigdy nie czytałam ff o Liam'ie, ale podoba mi się :) Twój styl jest lekki i świetnie się czyta twoją historię. Rozdział - tak jak poprzednie- jest naprawdę dobry. Główna bohaterka wydaje się przesympatyczna :) Czekam niecierpliwie na kolejny ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oni są tacy słodcy ;33 Już się nie mogę doczekać kolejnego rozdziału. Te FF jest BOSKI!!! <3

    OdpowiedzUsuń
  12. omg!!!!!!!!! kocham kocham i jeśli tytuł odnosi się do fabuły to już się boje!!!! kocham cię i bloga dziękuje za ten rozdział xx

    OdpowiedzUsuń
  13. zakochalam sie w opowiadaniu <3 ale tak serio ... to jest po prostu genialne! jak to czytam to mam motylki w brzuchu i caly czas chcę wiecej i wiecej ....
    pozdrawiam i czekam z niecierpliwoscia :)) Axx

    OdpowiedzUsuń
  14. wszystko fajnie i bardzo jestem ciekawa jak to wszystko się potoczy i wgl :D

    OdpowiedzUsuń
  15. super opowiadanie :-) będzie o Liamie czy spodziewać się nagłego zwrotu akcji? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagłe zwroty akcji mają to do siebie, że powinny być nieoczekiwane, dlatego nie odpowiem na to pytanie : ) ale będzie się działo ; )

      Usuń
  16. Jejku, jejku, jejku. A co Ty na pomysł żeby dodawać 2 rozdziały dziennie? Hahah już nie moge doczekać sie kolejnego ; D a ile rozdziałów ma twoje opowiadanie? ; >

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa rozdziały dziennie to byłoby chyba trochę dla Was za dobrze :D Poza tym, całość zbyt szybko by się skończyła.
      W tej chwili mam napisane 42 rozdziały, myślę, że całość będzie miała 45 + epilog, chyba, że bohaterowie znów zaczną żyć własnym życiem ;)

      Usuń
    2. Haha, no pewnie i było by za dobrze, ale tak to nie mogę doczekać się następnego ; P

      Usuń
  17. tylko 45 rozdziałów ?!! :O nieeeee to jest boskie nie wytrzymam jeśli to opowiadanie sie skończy !!! <3 Cat Kocham Cie !!!!! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokooojnie :D Do końca jeszcze daleko, a nie można też ciągnąć historii w nieskończoność. Skończę ten FF, zacznę następny : )

      Usuń