Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

niedziela, 3 listopada 2013

Rozdział 6.

Poczekałam z Liamem na przyjazd taksówek, upewniłam się, że dojedzie do domu, a następnie wsiadłam do drugiego auta i pojechałam do mieszkania. Ten wieczór trochę mnie skołował. Wszystko działo się tak szybko – znaliśmy się tylko tydzień, a on traktował mnie chyba bardzo poważnie. Z drugiej strony niektórym wystarczyłby ten tydzień, żeby wylądować w łóżku.  Postanowiłam chociaż raz posłuchać rad Marcina i swojego serca - po prostu dać się sprawom toczyć. 

We wtorek rano wyskoczyłam z łóżka podekscytowana, jak dziecko przed Gwiazdką. Po dotarciu do kuchni mój entuzjazm nieco opadł – w zlewie czekała na mnie sterta brudnych kubków po kawie, lodówka świeciła pustkami, a przejrzenie się w lusterku przyniosło kolejne załamanie – włosy odstawały mi na wszelkie możliwe strony, wyglądałam jak potraktowana wysokim napięciem. Dooobra, nie poddajemy się, Cat, do roboty! – zmotywowałam się, włączyłam muzykę na cały regulator i wzięłam się do pracy. Umycie naczyń oczywiście okazało się błahostką, trochę trudniej było okiełznać włosy. Ostatecznie udało mi się spiąć je w przyzwoity koczek, przy drobnej pomocy lakieru. Przebiegłam po mieszkaniu, zbierając porozrzucane ubrania, zbędne papiery zgarnęłam do worka na śmieci, zmieniłam piżamę na dres i pobiegłam do sklepu.  Po powrocie zaparzyłam kawę, zjadłam śniadanie i włączyłam laptopa. W skrzynce mailowej, oprócz kilkunastu reklam znalazłam wiadomość od Mii – prosiła, żebym zadzwoniła do niej, gdy odczytam wiadomość – miała do mnie jakąś ważną sprawę. Sięgnęłam po telefon i wybrałam jej numer z listy:
- Cześć, tu Cat. Co się dzieje?
- Cześć, jak dobrze, że tak szybko dzwonisz. Mamy sytuację awaryjną – szef prosił, żebym zapytała, czy zrobisz pojutrze pięć studyjnych posterówek i dwa covery, jakiś boysband wydaje nową płytę i któraś z młodzieżowych gazet chce zrobić numer specjalny o nich. Oczywiście chcą wszystko na już, ale przynajmniej nieźle płacą – zaśmiała się Mia. W slangu fotografów posterówki oznaczały zdjęcia na plakaty, a covery znaczyły tyle samo, co okładki. Nie musiałam się długo zastanawiać, w zasadzie wcale – lubiłam wyzwania, a sesje organizowane w ostatniej chwili to była swego rodzaju moja specjalność.
- Dobra, biorę to. Ustal z szefem, o której mam być i wyślij mi smsa.
- Nie muszę ustalać – startujemy o 9:30 – odpowiedziała szybko dziewczyna.
- Znów założyliście z góry, że to wezmę? – zaśmiałam się. – Spoko, będę. Oby okazali się względnie przystojni – tym przypuszczeniem zakończyłam rozmowę. Postanowiłam od razu wysłać wiadomość do Liama – zawsze to on zaczynał rozmowę, raz mogło być inaczej. ‘Cześć, Śpiochu! Mam nadzieję, że obyło się bez koszmarów? xx’. Odczekałam chwilę, ale odpowiedź nie nadchodziła. Zajęłam się więc obróbką poniedziałkowych zdjęć testowych, popijając stygnącą kawę.

Minęło południe. Zdążyłam umyć i ułożyć włosy, wysłać zdjęcia, zjeść obiad, a telefon wciąż milczał. Z mojej porannej radości została kropla rozczarowania. Tak, dzień wcześniej przeżywałam, że wszystko dzieje się szybko, teraz zaczęło mi przeszkadzać, że się nie dzieje. Nie wiedziałam, czy może już powinnam rezerwować wizytę u specjalisty, czy jeszcze trochę poczekać. W końcu, zrezygnowana, ułożyłam się na łóżku, przytulając poduszkę i kurczowo ściskając w dłoni telefon. Skacząc pilotem po kanałach znalazłam w końcu coś, co mogłoby mnie chociaż trochę zająć – stary odcinek programu o modelkach; myśli krążyły jednak wokół szczerych, brązowych oczu, niezwykłego uśmiechu i delikatnego dotyku, pachnącego nieco cynamonem, pieprzem i czymś jeszcze, co trudno było mi zidentyfikować i nazwać. 
Znużona czekaniem musiałam zasnąć, bo gdy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości, ocknęłam się wyciągnięta w poprzek łóżka, z odbitymi śladami po poduszce na policzku. 'Kolacja z Tobą przegoni wszystkie koszmary i demony.' Liam wiedział, jak czarować słowem. Po chwili dostałam kolejną wiadomość, tym razem zawierała tylko adres i godzinę. Restauracja, do której widocznie miałam dotrzeć wieczorem, była znana z rewelacyjnej obsługi, zaporowych cen i bardzo romantycznego klimatu. Pierwsze, o czym pomyślałam - kim Liam był, że było go na to stać? Założyłam wariant z bogatymi rodzicami i spoglądając na zegarek wybrałam numer Lux.
- Mam trzy i pół godziny na wyszykowaniu się na wysoki połysk. Roux at The Landau, mówi ci to coś? Mam nadzieję, że jesteś już w drodze, drzwi otwarte – rzuciłam, gdy usłyszałam głos przyjaciółki w słuchawce. Dwadzieścia minut później stała zdyszana w drzwiach mojej łazienki, patrząc, jak szczotkuję zęby. Wypłukałam usta i oddałam się jej ręce, w których nie wiadomo skąd pojawiła się gorąca lokówka.
- Teraz mamy już tylko trzy godziny, siadaj więc i się nie wierć, chyba, że mam Cię poparzyć – Lux podsunęła mi niski taboret, nie zważając na moje protesty zasłoniła lustro i przystąpiła do pracy. Miałam niesamowite szczęście, mając przyjaciółkę gotową rzucić wszystko, by wyszykować mnie na kolację. Nie było tak, że ja miałam dwie lewe ręce do makijażu czy czesania – godziny obserwowania pracy wizażystów w agencji nie pozostały bez echa, ale w takich sytuacjach wolałam zaufać bardziej wprawionym dłoniom. 

Czas leciał, motylki w brzuchu wariowały, Lux biegała wokół mnie, nakładając mi na włosy i twarz kolejne specyfiki. Gdy w końcu pozwoliła mi zobaczyć efekty swoich działań, nie mogłam uwierzyć, że ta dziewczyna w lustrze to ja. Nie, serio? Te świetliste oczy, podkreślone złotym cieniem, wachlarz rzęs, delikatny rumieniec, luźne kasztanowe loki opadające na ramiona – to wciąż ja? Próbowałam się dyskretnie uszczypnąć, ale Lux pacnęła mnie po ręce.
- Hej, chcesz sobie siniaków narobić?! Wskakuj w sukienkę i spotkamy się w kuchni, mam dla ciebie coś jeszcze.
Nie miałam wyboru – zrobiłam to, co kazała. Udało mi się nie zniszczyć fryzury ani makijażu, zapięłam łańcuszek w talii i stanęłam przed szafą, krzycząc do Lux.
- Luuuux! Mamy problem!
- Co jest?! Poszło ci oczko w rajstopach?! – wpadła do pokoju.
- Nie zdążyłam jeszcze ich założyć. Lux. Spójrz. – wskazałam na rząd butów stojących na półkach mini-garderoby. Trzy pary Conversów, japonki, kozaki na grubej podeszwie, sandały na niebotycznym koturnie, jakieś adidasy… Słowem, nic, co nadawałoby się do delikatnej sukienki, w dodatku na listopadową kolację.
- A, o ten mały dramat ci chodzi? Przewidziałam. Mówiłam, chodź do kuchni – Lux była uosobieniem spokoju i opanowania.
Wciągnęłam pośpiesznie rajstopy i podążyłam za przyjaciółką do kuchni. Na blacie stały najpiękniejsze buty jakie kiedykolwiek widziałam – czarne szpilki na platformie, ze złotym obcasem. Obok nich leżała niewielka, elegancka, złota kopertówka. Pasowała idealnie zarówno do butów, jak i do sukienki.
- Lux… Jesteś czarodziejką – zwróciłam się do przyjaciółki z wdzięcznością, wsuwając stopy w buty.
- A ty bądź dzisiaj Kopciuszkiem, dobrze? Zaczaruj księcia i bądź szczęśliwa. Ale nie płacz, hej, bo zniszczysz moja pracę! – Lux objęła mnie delikatnie i pomogła założyć czarny, wełniany płaszcz. – Chodź, pora wychodzić. Masz wszystko? Okej, to podrzucę cię pod tę restaurację, nie będziesz się przecież tłukła taksówką.

Od Autorki:
Mam nadzieję, że wszyscy siedzą teraz i oglądają teledysk do Story Of My Life? Jeśli nie, natychmiast marsz na youtube, obejrzeć 3 razy, wrócić tutaj i czytać dalej. : ) Napiszcie mi koniecznie, który moment lubicie najbardziej!
W razie pytań o mnie, o opowiadanie, o chłopaków, o cokolwiek - szukajcie mnie na Asku. Odnośnik do niego znajdziecie na górze, w zakładce 'Pytania'.

16 komentarzy:

  1. Jej szafka z butami wygląda tak jak moja<3 Ja to już ustawiłam z pięć przeglądarek żeby leciało SOML i ciągle płaczę przez ten teledysk, a najbardziej przy momencie kiedy pradziadkowie Lou znikają i jak widzę jak Zayn patrzy z taką czułością na siostrę! Po prostu ten teledysk jest taki piękny! A co do rozdzialu to czekam na następny :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, jejku, jejku. IDEALNE!
    Już nie moge doczekać sie następnego rozdziału, oby był dłuższy. Buziaczki ; *

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny :D czuje ze w następnym będzie się działo wiec czekam niecierpliwe :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Na bank pobijemy rekord, nie ma innego wyjscia! Chlopcy na prawde wlozyli duzo roboty, zeby powstalo cos tak pieknego. Gdy obejrzalam go pierwszy raz w dobrej jakosci... Poplaklalam sie, bo zdalam sobie sprawe, ze wszystko tak szybko mija. Jeszcze niedawno brali udzia w X-Factorze, a teraz?:D
    Co do rozdzialu to dziekuje za tak szybkie wstawienie<3 jest mega i nie moge doczekac sie tej kolacji. Ciekawe jak to wszystko sie potoczy. Lux czarodziejka zawsze przygotowana. :D Czekam na nastepny :* @MeowWikk

    OdpowiedzUsuń
  5. ojj, czyżby przypadkowe spotkanie Liam'a i Cat na sesji zdjęciowej...? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział wspaniały, jak wszystkie poprzednie, ale przez Ciebie nie mogę doczekać się siódemki i do jutra będę siedzieć w wielkiej niecierpliwości i czeeeeeeeeeeekać!
    Ah, pewnie spotkają się na tej sesji, nie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozgryzłaś mnie - spotkanie i konfrontacja z rzeczywistością są nieuniknione. Ale najpierw siódemka : )

      Usuń
    2. *nerwowo obgryza paznokcie w oczekiwaniu na siódemkę*
      ja chcem siódemkę, mamoooooooooooo! :D

      Usuń
    3. a ja chcę czternastę, Aaaaaaaaliiiice! :D

      Usuń
    4. Przez chwilę miałam taką zawiechę i chciałam pytać - a co się takiego wydarzy w czternastce, że nie możesz się jej tak doczekać
      Później zrozumiałam.

      Usuń
    5. Brawo, brawo... *oklaski w slow motion* :D

      Usuń
    6. Ej no co? Lepiej późno, niż wcale.
      Chcę randkowego Liamaaa!

      Usuń
  7. o matko ... juz sie nie moge doczekac nastepnej czesci ... mam nadzieje ze jakos wytrzymam ;) wspaniale opowiadanie i wspaniala autorka <3
    Axx

    OdpowiedzUsuń
  8. Super opowiadanie xxx
    Teledysk do SOML jest genialny ! *o*
    Najlepsze :D ( tak jak pozostałe xd)
    czekam na nexta xxx

    OdpowiedzUsuń
  9. Ślinię się za każdym razem jak widzę Louisa idącego miedzy zdjęciami. Ten jego seksowny uśmiech no mry mry po prostu!

    OdpowiedzUsuń
  10. Siostra Zayna wygląda jak lalka Barbie. (Jak się nie rósza)

    OdpowiedzUsuń