Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 25.



Zaraz po tym, jak Niall wręczył mi piękną (i horrendalnie drogą) gitarę w ramach prezentu mikołajkowego, zapowiedziałam chłopakom, a w szczególności Liamowi, że mają zapomnieć o kupowaniu mi czegokolwiek z tej okazji. Mój chłopak postanowił jednak wykorzystać fakt, że mówiłam tylko o kupowaniu prezentów i od rana rozpieszczał mnie na wszystkie niezwiązane z zakupami sposoby. Punkt pierwszy na liście: śniadanie do łóżka. A że Mikołajki wypadały w niedzielę, punkt ten został połączony z rytuałem chłopaków na ten dzień tygodnia – piżamowym porankiem. Stanęło na tym, że obudził mnie zapach małej czarnej, a gdy otworzyłam oczy, w drzwiach zobaczyłam Liama, Zayna i Louisa z tacami śniadaniowymi, Niallera z gitarą i Harry’ego z dzbankiem kawy. W swoich jednoczęściowych kombinezonach wyglądali jak przerośnięte krasnoludki, ale miejsca zajmowali dużo więcej, niż przeciętne skrzaty – gdy wszyscy wskoczyli do łóżka Liama, zrobiło się bardzo ciasno, lecz atmosfera była iście kolonijna – wygłupialiśmy się, śpiewaliśmy, mało brakowało, by skończyło się bitwą na jedzenie.
Po śniadaniu, korzystając z tego, że śnieg stopniał i było dość ciepło, Liam zabrał mnie na długi spacer po St. James Park. Przechadzaliśmy się alejkami jak wszystkie inne pary – rozmawiając, trzymając się za ręce, wymieniając szybkie, słodkie buziaki. Nie mogliśmy się jednak cieszyć zupełnym spokojem – przy bramie, którą mieliśmy wyjść na ulicę, kłębili się paparazzi. Liam zauważył ich z daleka i otoczył mnie ramieniem.
-  No nie, znaleźli nas…
- Cholera! – teraz i ja zauważyłam fotografów z aparatami wycelowanymi w nas. – Co robimy?
- Na ucieczkę trochę za późno… Zrobią kilka zdjęć i nam odpuszczą, co ty na to? – chłopak ścisnął moją dłoń, dodając mi otuchy. W odpowiedzi wymamrotałam, że skoro tak musi być, to jakoś to zniosę, po czym opatuliłam się ciaśniej szalikiem. O dziwo, reporterzy byli bardzo kulturalni – zrobili dosłownie kilkanaście zdjęć, po czym pozwolili nam wsiąść do taksówki. W gruncie rzeczy, nasze „wspólne” życie, poza małymi incydentami, było całkiem normalne.

***

Wpatrywałam się w okrągłe, brudne okienko samolotu, starając się nie słuchać dziewczyny siedzącej obok, która ewidentnie usiłowała telefonicznie dogodzić swojemu chłopakowi. Robiła to tak głośno, że nawet muzyka w słuchawkach nie zagłuszała jej do końca… Przeglądałam zdjęcia w komórce, wspominając minione dwa tygodnie. Mimo nawału pracy w agencji starałam się jak najczęściej widywać z Liamem, a nasze spotkania uwieczniać w formie zdjęć. Początkowo chłopak był zdziwiony, ale gdy wytłumaczyłam mu, że chcę go chociaż w taki sposób zabrać do Polski, kompletnie zmienił nastawienie, dzięki czemu lecąc do starego domu mogłam oglądać setki jego ujęć na wyświetlaczu telefonu.
Cholera, Wigilia jest, co ci ludzie, domu nie mają?! – irytowałam się, przepychając się przez tłum do wyjścia z lotniska. W końcu udało mi się opuścić halę przylotów i dobrnąć przez zaspy na przystanek. Kompletnie odzwyczaiłam się od hołoty i warunków atmosferycznych w swoim cudownym inaczej kraju. Złapałam autobus w kierunku osiedla i pół godziny później wdrapywałam się już na ostatnie piętro bloku, z którego pół roku wcześniej wyprowadzałam się do Marcina. Miałam szczęście – mama nie zmieniła zamków. Wzięłam głęboki oddech, gotowa na konfrontację i nacisnęłam klamkę. Nic się nie zmieniło – te same obrazki na ścianach, te same kapcie przy drzwiach, ten sam zapach – mieszanki płynu do płukania, przypraw i kurzu. Mieszkanie było puste. Domyśliłam się, że matka spędza Święta z rodziną, skoro jej marnotrawna córka nie dała znać, że zamierza przyjechać. Popchnęłam drzwi do swojego starego pokoju i stanęłam w progu zdumiona. Tu również nic nie uległo zmianie, najmniejszy bibelot na półce stał dokładnie w tym samym miejscu, w którym go zostawiłam. Wyjęłam z walizki kilka rzeczy, które zdążyłam spakować, w tym prezenty: dla mamy  koszmarnie drogi kaszmirowy sweter (a niech wie, że mnie stać!) i butelkę whisky dla Marcina. Wzięłam prysznic, przebrałam się i niewiele myśląc, złapałam torebkę z prezentem, klucze, zarzuciłam płaszcz i udałam się do miejsca, w którym oczekiwałam cieplejszego przyjęcia niż w rodzinnym domu. 
Mój przyjaciel mieszkał kilka bloków dalej, więc parę minut później stałam już pod jego drzwiami. Przekręciłam gałkę, która bez problemów ustąpiła – Marcin rzadko zamykał drzwi, jeśli był w domu. Zachowując maksymalną ciszę, przemknęłam na palcach do pokoju chłopaka – siedział tyłem do drzwi, pałaszując pierogi przy akompaniamencie wyjących z telewizora kolęd.
- Może byś się tak podzielił tymi pierogami? – zapytałam. Przyjaciel podskoczył, a gdy zlokalizował autora pytania, zerwał się z fotela i podbiegł, by zamknąć mnie w uścisku.
- Wariatko jedna! Czemu nie powiedziałaś, że przylatujesz?!
- Bo wiem jak bardzo nie lubisz niespodzianek! – roześmiałam się i zmierzyłam go wzrokiem. Nie zmienił się od mojego wyjazdu – jego długie, ciemne włosy dalej układały się w niesforne loki, jednak kompletnie inne niż Stylesa, a oczy, o trudnym do sprecyzowania odcieniu szarości, błyszczały z radości. – Znajdzie się talerz dla zbłąkanego wędrowcy?
- Jasne. Siadaj, ja skoczę do kuchni. Niech zgadnę – duża porcja pierogów i barszcz z torebki?
- Dokładnie – pokiwałam głową i rozłożyłam się na kanapie. Wyciągnęłam telefon i wybrałam numer Liama – chciałam mu dać znać, że jestem już w domu. Odebrał po trzecim sygnale.
- Cześć, skarbie! – na dźwięk jego melodyjnego głosu oblała mnie fala ciepła, jakby był tuż obok mnie.
- Cze-eść. Chciałam tylko dać znać, że już jestem w domu. To znaczy u Marcina – zameldowałam.
- To dobrze, bo już się zaczynałem martwić. Lou, schodzisz?! – Liam przysłonił ręką mikrofon, ale słyszałam, jak woła Louisa. – Przepraszam, Cattie, właśnie zbieramy się do domów.
- Rozumiem. Właśnie, możesz mi dać Lou do telefonu? – usłyszałam trzask, jakieś szmery, a potem radosny głos najstarszego członka One Direction.
- No co tam, Cat?
- Cześć, Tommo! Wszystkiego najlepszego urodzinowego! – w porę przypomniałam sobie, że Wigilia to dla Louisa wyjątkowy dzień. – Żebyś się nadal tak idealnie nie starzał, Piotrusiu Panie!
- Dziękuję! To urocze, że pamiętałaś! – chłopak był mile zaskoczony. – Oddaję cię Liamowi, bo ma minę, jakby chciał mnie zadźgać parasolką! Baw się dobrze w domu i wesołych!
- Dzięki! – moją wypowiedź przerwały kolejne trzaski i do rozmowy wrócił Liam. – Nie rób krzywdy Louisowi!
- Nie zrobię. Wyjątkowo. Ale tylko dlatego, że się spieszymy. I dlatego, że o to prosisz.
- No to jak się spieszycie, to nie przeszkadzam – pozdrów wszystkich chłopaków ode mnie, złóż życzenia rodzicom i baw się dobrze beze mnie. Tylko nie za dobrze!
- Ty też. Już za tobą tęsknię, wiesz, kotku? – Liam zniżył głos.
- Ja też tęsknię… Niedługo się zobaczymy! Pa! – pożegnałam się z bólem serca i odłożyłam telefon.
- Za kim tak tęsknisz? – zza moich pleców odezwał się Marcin. – Chłopak od masła?
- Tak. Chłopak od masła, chłopak z One Direction, mój chłopak. Liam.
- Co?! – zszokowana twarz Marcina stała się przyczyną całonocnej rozmowy o życiu, okraszonej dużą ilością pierogów, barszczu instant i czekoladowych papierosów.

Od Autorki: 
Angie nie dawała mi się skupić na prawie administracyjnym, marudząc o nowy rozdział, więc nie miałam wyboru - dodaję nowy, taki nieco 'zapychający' dziurę, zamiast uczyć się na egzamin.
Jesteśmy już po połowie opowiadania, jeszcze tylko 20 rozdziałów do końca, stąd chyba czas na moje pytanie: jaką parę 'shippujecie'? Ciam, Ciall, Carry, a może niespodziewanie Couis lub Cayn? :)

30 komentarzy:

  1. Święta, święta i po świętach. Ah, taki żart, głupi, wiem.
    Liam jest kochany, przekochany. Taki awwwwwwwww!
    Co do pary, hmmmm Ciam to wiadomo, ale jak sobie pomyślę o Cat i Niallu, to ... awwww! Sama nie wiem, chyba nie potrafię wybrać jednej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, jak można nie zamykać drzwi.. Ja to cały czas bym się bała, że ktoś mi wejdzie do mieszkania. Co do shipowania to takim moim marzeniem jest Cayn<3 Tak w ogóle świetny rozdział:D
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. nie umiem zdecydowac sie miedzy Ciam i Carry!!! rozdział superancki!

    OdpowiedzUsuń
  4. CIAM FOREVER! superancki rozdział : *

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciam i tylko 20 rozdziałów?! ;( a będzie część 2 ? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko 20, nie ma sensu ciągnąć tego w nieskończoność :) 2. części nie będzie, może będzie inny ff :)

      Usuń
    2. jest sens tyle osób to czyta i to jest naprawdę super mówię ci napisz jeszcze 2 część <3 TO JEST ŚWIETNE, JEDEN Z NAJLEPSZYCH FANFICTION-ÓW JAKIE CZYTAM <3

      Usuń
  6. Carry :) od początku mi coś między nimi iskrzy, moze nie tyle iskrzy, ile ma potencjał na "moment" :D a Styles to Styles, w każdym opowiadaniu musi zachować swoją "sercołamaczą" cząstkę. zapychaj nas zapychaj, jest słodko i się przyjemnie czyta w taki cimny-zimny wieczór. czekam jednak na jakiś zaskakujący zwrot akcji (czyżby dawała o sobie znać Carry shipper?). pozdrawiam Cię cieplutko i baaardzo się cieszę, że tak o nas dbasz :) i również liczę na 2 część opowiadania! buziaczki,
    Madzia

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie Ciam! Liam jest przekochany i nie wyobrazam sobie ze mogloby byc inaczej :(
    Ale JAK juz cos to Couis :)
    Kurczee, normalnie jakas zmowa? Akurat w radiu lecialo "Story of my life"
    Nastrojowo xD
    Pozdrawiam i weny życzę ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciaam <3 uwielbiam to opowiadanie :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Awwwwwwh...
    To jest taaakie cudowne.
    @Naataalina

    OdpowiedzUsuń
  10. Buahhahahahahhaha a ja to myślę, że ... Nie lepiej nie zdradzać moich myśli. Napiszę to co przystało na normalną osobę, czyli chciałabym Ciama, ewentualnie Cialla. Tssaa.. Moje myśli za bardzo hasają. No taki słodki rozdział. Nie mam pojęcia jak zamierzasz dalej ciągnąć opowiadanie, ale odpowiada mi to jak najbardziej. Powodzenia w tym egzaminie.
    ~~Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to jestem ciekawa, co myślisz! śmiało! :D

      Usuń
    2. Nie wiem czemu, ale ubzdurałam sobie, że ona na sam koniec "umrze" przez tą "chorobę", która się jeszcze nie ujawniła. Tak naprawdę wyjedzie z Harry'm gdzieś daleko daleko, bo bardzo się kochają. (Harry'ego tajemniczo porwali) No, a Liam aby uciec od tego co się stało wyrusza w pordróż po Afryce z Niallem i Marcinem. No, a skoro Louis i Zayn zostaliby sami, to stworzyli by duet czy coś i grać dalej.
      O maatko.. Nie słuchaj mnie. XD

      Usuń
    3. hahaha, rozwaliłaś system!

      Usuń
  11. Oczywiście, że Ciam! haha :)

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny <3 Cayn proponuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. zostałaś nominowana do Liebster Award.
    więcej informacji na http://die-please-die.blogspot.com/2013/12/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Boooski !!! Czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  15. Czemu ma byc taaakie krotkie... a oczulisci Li i Camille

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam to opowiadanie <3
    Zaczęłam dzisiaj czytać i tak mnie wciągnęło, że przeczytałam całe :) czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  17. Carry bo od początku coś między nimi zaiskrzyło <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Oczywiście szkoda by mi było Liama gdyby Cat była z kimś innym, ale korci mnie związek Couis! i Carry też mógłby być ciekawy, awww! nie mogę się doczekać nastęonego, po poprzednie 25 przeczytałam w dzień!

    OdpowiedzUsuń
  19. Lubię placki.
    Fajny rozdział.
    Czekam na nexta.
    Pozdrowionka :-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Uwielbiaam !! Ej ej ona musi być z Liamem <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciam forever! <3 Uwielbiam ich razem. Liam jest taki kochany, troskliwy, slodki, taki... liamowaty, hihi.
    Jak fajnie, że Cat zrobiła niespodziankę Marcinowi i wpadła do Polski. Szkoda co prawda, że nie mogła pojechać z Liamem do jego rodziny, ale cóż... Cudowny rozdział, święta, rodzinna atmosfera, lepiej być nie mogło. Zastanawia mnie, dlaczego Cat zemdlała w poprzednim rozdziale... Hmn, mam nadzieję że to nic poważnego. Haha, Marcin pewnie był mocno zaskoczony, kiedy Cat powiedziała mu, że jej chłopakiem jest TEN Liam.
    Kończę i pozdrawiam ciepło! Czekam na nastepny rozdział! x

    OdpowiedzUsuń