Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

środa, 1 stycznia 2014

Rozdział 34.



W klinice byłam w sumie pięć dni. Może nie było to najciekawsze miejsce na spędzanie wolnego czasu, ale nie mogę powiedzieć, że nie miałam towarzystwa – Liam siedział przy mnie non stop, uparł się nawet, żeby trzymać mnie za rękę podczas pobierania krwi. Chłopak wracał do domu późną nocą, gdy pielęgniarki wyrzucały go z oddziału, przebierał się, drzemał kilka godzin i wczesnym rankiem wracał, by być przy mnie, gdy się obudzę. Starał się robić wszystko, by mnie uszczęśliwić, a wcale nie potrzebowałam wiele do szczęścia – wystarczała jego obecność połączona z dużą dawką przytulania. To straszne, jak zmieniłam się od czasu, gdy go poznałam – gdyby ktoś powiedział mi pół roku wcześniej, że odrobina zainteresowania i czułości wystarczy, by stopniała moja zewnętrzna, lodowa bariera ochronna, wyśmiałabym go. Liam jednak sprawiał, że na jego widok czułam się o niebo szczęśliwsza. 
Dla żartów postanowiłam sprawdzić, co jest w stanie zrobić, żeby mnie uszczęśliwić – napomknęłam, że oddałabym królestwo za galaretkę w czekoladzie i dużą kawę z karmelem. Godzinę później popijałam gorący napój, zagryzając słodyczami. Liam musiał co prawda stoczyć bój z pielęgniarką, która upierała się, że nie wolno przynosić mi takich rzeczy, ale stwierdził później, że dla zobaczenia mojego uśmiechu mógłby przynieść do kliniki całe menu Starbucksa. Pozostali chłopcy również dbali o to, bym się nie zanudziła na śmierć – kilkugodzinna partia scrabble z Zaynem powinna zostać wpisana do jakiejś księgi rekordów, podobnie jak kłótnia Nialla z lekarzem – Horan uparł się wnieść na oddział gitarę… Stanęło na tym, że personel wyraził zgodę, w zamian za mini-koncert dla pacjentów. Ze wszystkich wizyt, nie licząc Liama, najbardziej lubiłam odwiedziny Harry’ego. Bezczelnie wyrzucał Liama za drzwi, wysyłając go do domu, by odpoczął, rzucał kurtkę na fotel, ściągał buty, ładował się do łóżka i obejmował mnie ramieniem. Śmiał się, że przy Liamie byłoby to niewykonalne, albo skończyłoby się poważniejszymi uszkodzeniami ciała, a jego loki łaskotały mnie w policzek. Lubiłam słuchać jego głosu – był taki radiowy, a jednocześnie znajomy, tak, jakby chłopak cały czas się uśmiechał. Powiedziałam mu o tym i od tej pory za każdym razem, gdy do mnie przychodził, przynosił książkę i czytał mi, dopóki nie zaczynało boleć go gardło. Czułam, jakby role się odwróciły – uroczy, młodszy braciszek, jakim w pewnym sensie był dla mnie Harry, opiekował się starszą, chorą siostrą.

Pobyt w klinice miał jednak też swoją poważniejszą i zdecydowanie mniej przyjemną stronę. Codziennie wożono mnie na jakieś badania, prześwietlenia, testy, pobierano mi hektolitry krwi i innych płynów, a surowe spojrzenia lekarzy tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że nie jest dobrze. Pocieszałam się myślą, że może przynajmniej teraz ktoś dowie się, co mi jest i zacznie mnie leczyć, ale gdy widziałam, jak wszyscy obchodzą się ze mną jak z jajkiem, nachodziło mnie zdenerwowanie i jednoczesne zobojętnienie. Liam wiele razy był tego świadkiem – gdy ja krzyczałam, że mam już tego dość, że chcę wrócić do domu i spokojnie umrzeć, on przygryzał dolną wargę, przytulał mnie mocno i pozwalał krzyczeć i płakać w jego T-shirt, dopóki starczało mi tchu. Potem łapał mnie pod brodą, zmuszając, bym patrzyła mu w oczy i powtarzał, że na pewno lekarze mi pomogą, a ja muszę być dzielna. Mówił, że jeśli nie chcę walczyć o siebie dla siebie, to żebym robiła to dla niego i dla przyjaciół. Starałam się więc – co rano otwierałam oczy, by zobaczyć nad sobą twarz mojego chłopaka, który całował mnie w czoło i powtarzał, że jestem piękna. Znosiłam zastrzyki, chociaż nienawidziłam igieł, bo trzymał mnie za rękę. Brnęłam przez cały dzień, mając go przy sobie, a wieczorem kładłam się do łóżka, usypiana jego spokojnym oddechem, gdy kładł się za moimi plecami i był ze mną, póki nie zasnęłam. Podziwiałam go za to, że wciąż był przy mnie, starając się nie okazywać zmęczenia i strachu. 

W końcu, w poniedziałek rano, doczekałam się wypisu. Pielęgniarka zaprowadziła mnie do gabinetu lekarza prowadzącego, nakazując Liamowi pozostanie w pokoju i pozbieranie moich rzeczy.  Siedziałam na stylowym, plastikowym krześle naprzeciw lekarza i trzęsłam się jak osika. Mężczyzna spokojnie przeglądał moje wyniki wstępne, coś dopisywał, po czym wypisał mi zwolnienie na dwa tygodnie i podał kopertę z wynikami.
- To na tyle na dziś, Cat – zwrócił się do mnie po imieniu, tak, jak prosiłam go na samym początku. – Uważaj na siebie i nie przemęczaj się zbytnio, dobrze?
- Ale, moment, panie doktorze, co mi jest?!
- W tej chwili tego nie wiem. Wstępne badania wykazały drobne nieprawidłowości niektórych parametrów, ale na ostateczne wyniki musimy poczekać około miesiąca. Na razie mamy podejrzenia, że masz guzki na wątrobie, co tłumaczyłoby bóle brzucha. Omdlenia mogą być spowodowane czymkolwiek – stresem w domu, w pracy, anemią… Ciężko mi w tej chwili podać pewną diagnozę. Ale nie przejmuj się – poczekajmy do wyników. Przyjdą pocztą do domu, pan Payne podał mi twój adres. Gdyby coś się działo w międzyczasie, niezwłocznie przyjedź do nas, dobrze? – tłumaczył lekarz, ale ja nie byłam stanie się skupić na jego słowach. Zatrzymałam się na tym, że istnieje prawdopodobieństwo, że mam guza. To oznaczało, że… Bałam się nawet myśleć o tym, że mogę umrzeć. Nie przyjmowałam do siebie tej wiadomości. Automatycznie wyszłam na korytarz, doszłam do pokoju i wpadłam prosto w ramiona Liama.
- I jak? Skarbie, co powiedział? – Liam był przejęty prawie tak, jak ja.
- Nic, wszystko okej. Możliwe, że to zwykła anemia – uśmiechnęłam się blado, uciekając spojrzeniem. Jedno było pewne – nie mogłam mu powiedzieć tego, co usłyszałam. Lepiej, żeby nie wiedział, nie będzie się aż tak martwił. – Chodźmy już stąd.
- Jak sobie życzysz, kochanie – jedną ręką podniósł z podłogi torbę z moimi rzeczami, drugą objął mnie w talii i wyszliśmy z pokoju. Na parkingu przed kliniką było pusto, jeśli oczywiście nie liczyć grupy fotoreporterów. Flesze zaczęły błyskać, gdy tylko wyszliśmy z kliniki. Już widziałam te nagłówki i bezsensowne podejrzenia na portalach plotkarskich. Próbowałam schować się w ramionach Liama, który westchnął ciężko, ewidentnie zmęczony, i chwilę później otworzył przede mną drzwi samochodu. Rzucił torbę na tylne siedzenie, nachylił się nade mną, pomógł mi zapiąć pas i pocałował mnie przelotnie. Obszedł auto dookoła i zajął swoje miejsce za kierownicą.
- Liam? – zagaiłam, gdy ruszyliśmy z parkingu. – Od kogo dziś pożyczyłeś auto? Bo to chyba nie jest Range Rover Nialla ani Harry’ego?
- Tym razem od nikogo – uśmiechnął się. – Nie mówiłem ci? To mój samochód. Kupiłem taki sam – miałem już dość wiecznego proszenia się o pożyczkę. Podoba ci się?
- Tak, zawsze lubiłam duże auta. A tak w zasadzie, to gdzie jedziemy? Bo do mnie to chyba nie tędy.
- Jak to gdzie – do domu. Nie pozwolę, żebyś teraz została sama, więc… - urwał, niepewny, jak dokończyć zdanie.
- Mam się do ciebie, przepraszam – do was, wprowadzić?! Jak ty sobie to wyobrażasz?! – podniosłam głos.
- Tak, w zasadzie tak – masz się do mnie wprowadzić. Przynajmniej na te dwa tygodnie zwolnienia. Potem, jeśli będziesz chciała, wrócisz do siebie, dobrze? – oderwał wzrok od drogi, by spojrzeć na mnie.
- No dobrze… - skapitulowałam, nie mając sił na kłótnię. – A co z moimi rzeczami? Przecież muszę zabrać ubrania, laptopa…
- Pomyślałem o tym! Poprosiłem o pomoc Nialla – przewieźliśmy do nas twoje rzeczy wczoraj po południu – puścił mi oczko.

Zostałam postawiona praktycznie pod ścianą. Nie miałam wyboru – musiałam przystać na pomysł chłopaka. Na razie trudno było mi wykrzesać entuzjazm na myśl o władowaniu się do domu przyjaciół i dalszym sprawianiu im problemów, ale oni mieli do tego kompletnie inne podejście. Gdy stanęłam w progu domu, znów zachciało mi się płakać – cała czwórka czekała na mnie w kuchni, z bukietem tulipanów – nie miałam pojęcia, skąd wzięli je pod koniec stycznia! Przywitali mnie chóralnym „Witaj w domu”, i każdy z nich na  chwilę zamknął mnie w ramionach. Zapach szamponu do włosów Harry’ego, charakterystyczny uścisk Nialla, dowcipny Louis, który na koniec zmierzwił mi włosy i pachnący papierosami Zayn – to wszystko sprawiało, że czułam się „na miejscu”. Do szczęścia brakowało mi w tamtej chwili jednego.
- Oddam wszystko za jedną fajkę – wyszeptałam do ucha Zayna, gdy przyszła jego kolej na przywitanie. Uśmiechnął się, a z ruchu jego warg odczytałam „potem”. Obejrzałam się, by zobaczyć na co patrzy, i napotkałam wzrok Liama, pełny nieskrywanej nagany. Roześmiałam się głośno, a po chwili zawtórowali mi przyjaciele. Byłam w domu. 

Od Autorki:
Halo, witajcie w Nowym Roku! Tak z tej okazji zebrało mi się na przemyślenia. I wiecie co, nie mogę uwierzyć, że to już niemalże koniec Escape. Do końca zostało tylko 11 rozdziałów i epilog! W marcu 2013, gdy zaczynałam tworzyć historię Cat, nie sądziłam, że kiedykolwiek ją skończę i opublikuję. Nie sądziłam, że spotka się z takim przyjęciem, że będzie mi szkoda ją kończyć. Nie będzie sequela - po epilogu sami zobaczycie, dlaczego. To dopiero on rozstrzygnie ostatecznie całą historię : )

36 komentarzy:

  1. Koniec notki autorki mnie niepokoi x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, tylko mały plot twist na końcu :D

      Usuń
    2. już zaintrygowałaś mnie tym epilogiem, ale skoro plot twist, to już kumam o co chodzi, hehe, tylko czemu muszę tak długo na to czekać?! ♥

      Usuń
    3. to niekoniecznie musi być to, co Ci się wydaje, Angie! ♥

      Usuń
    4. Cat? mam pytanko :) Zrobisz drugą część naprawde nam na tym zależy :)

      Usuń
    5. tak jak napisałam wyżej - nie będzie drugiej części, po epilogu wyjaśni się dlaczego : ) nie będzie powodu, by ciągnąć Escape, zwłaszcza pod tym tytułem. : )

      Usuń
  2. Na serio? To już tak mało rozdziałów? Przez to się popłakałam. Jest coś takiego, że kiedy czyta się świetny blog to chciałaby się go czytać bez końca, to tak jak z książką ulubioną i tak właśnie jest z Twoim ff. On jest taki wspaniały, ta historia która nam opowiadasz jest wspaniała. Kocham Cię za to, że piszesz i się tym z nami dzielisz<3
    http://one-story-with-many-tears.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. awh, dziękuję Ci za to, co napisałaś : ) Magia takich książek czy opowiadań polega właśnie na tym, że kiedyś muszą się skończyć - gdybym ciągnęła historię Cat w nieskończoność, przejadłaby Wam się : )

      Usuń
  3. Świetny rozdział! :) Szkoda, że już niedługo koniec opowiadania, bo ono jest cudowne <3Już nie mogę się doczekać następnego :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Awwwwwwww, dobrze że już wyszła, ale .. ale co to znaczy 'po epilogu sami zobaczycie dlaczego' ? Chyba nie chcesz .... ?
    O nie nie nie! Nawet nie będę o tym myślała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czego nie chcę? mów śmiało : )

      Usuń
    2. Nie, ja się boję o tym myśleć, a co dopiero o tym pisać.

      Usuń
    3. spokojnie, Alice. Jeśli myślę o tym, o czym Ty myślisz, to Cię uspokoję. Escape kończy się dobrze. W pewnym sensie. : )

      Usuń
    4. No wiesz, nawet w śmierci można doszukać się czegoś dobrego, więc już nie chcę chyba snuć żadnych domysłów, poczekam

      Usuń
  5. coo?! ale jak to?! już prawie koniec? :C
    dlaczego? :C
    to jest cudowne, nie możesz skończyć ;(

    OdpowiedzUsuń
  6. Przetrząsnęłam pół katalogu opowiadań, bo miałam taką cholerną ochotę na ff i nic godnego uwagi nie znalazłam - więc chwała Tobie, że wrzuciłaś rozdział i dałaś mi coś dobrego do przeczytania.
    CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY
    Podobały mi się przemyślenia Cat i to realistyczne zachowanie bohaterów. Ten rozdział tak naprawdę pokazał, jak mocna jest ich przyjaźń. Może nie było dużo akcji, wybuchów, pościgów, zabójstwa i tak dalej, ale i tak czytało mi się bardzo przyjemnie. To pewnie dlatego, że nawet opisując ciężką sytuację, utrzymujesz swój lekki styl, dzięki któremu tak miękko i łatwo wszystko się czyta.
    Tak się zastanawiam - co się stało z Lux? XD Może coś przegapiłam albo nie pamiętam, ale nie ma jej od kiedy Cat wylądowała w klinice i nie było też nic o tym, że chociaż dzwoni czy cokolwiek. Z Marcinem podobnie, a przecież kiedyś tak często ze sobą rozmawiali. A może to będzie miało jakiś rezultat w przyszłości? Np. BADUM MARCIN WPROWADZA SIĘ DO CAT, a Liam strzela focha. Twoja notka mnie martwi, kurczę. Wymyślam zbyt wiele czarnych scenariuszy.
    CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY
    Strasznie podobał mi się ten "eksperyment" Cat i to, że Liam spełnił jej zachciankę, bo to było urocze, a ja mam słabość do uroczych rzeczy. I idealnie wkomponowałaś w tekst tą chęć na papierosa - aż się uśmiechnęłam. O Zaynie w zasadzie nie było dużo, ale i tak lubię jego postać. Wydaje się taki skromny, troszkę nieśmiały, ale też towarzyski. I właśnie tak wyobrażam sobie Zayna naprawdę.
    CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY
    Reasumując: jak zwykle rozwlekłam moją wypowiedź, ale pewnie się już przyzwyczaiłas ;) Baaardzo fajny, ciepły i lekki rozdział. NO I HARRY MÓJ BÓG.

    Buziaki :) x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, i zapomniałam:
      CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY CARRY

      XD

      Usuń
    2. Hahaha, Delice - moja ulubiona Cary shipperka! :D
      Pewnie, że się przyzwyczaiłam, powiem więcej - bardzo to lubię!
      Faktycznie, Lux i Marcina od jakiegoś czasu nie ma w historii, ale jeszcze się pojawią. W życiu też tak jest, że gdy przychodzi miłość, przyjaciele idą poniekąd w odstawkę. Ale bez obaw, oboje jeszcze wrócą. : )
      A co do Zayna - też myślę, że jest taki w rzeczywistości. W ogóle starałam się kreować ich charaktery w ff na podstawie tego, jak wyobrażam sobie ich w rzeczywistości : )
      xx

      Usuń
    3. Miałam na myśli bardziej to, że chłopcy odwiedzali Cat, a Lux nie, a przynajmniej nie było nic na ten temat. A to w końcu taka sama przyjaciółka jak oni, a może nawet i bliższa.

      Carry *-*

      Usuń
    4. aa, to prawda, jakoś nawet nie pomyślałam o tym, żeby Lux się wybrała w odwiedziny :D

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Wejdziesz proszę i ocenisz???
      live-it-not-fairy-tale.blogspot.com

      Usuń
  8. fantastyczny i kochany rozdział.
    aż mi się marzy, utonąć w ramionach tej fantastycznej piątki :)
    mam nadzieje że Cat wyzdrowieje i wszystko będzie w porządku.
    Dziękuję za to że piszesz tak świetne opowiadanie! :)
    Szczęśliwego Nowego Roku! :)
    @irish_teenager

    OdpowiedzUsuń
  9. wspaniale <3szkoda ze juz sie konczy:/ szczesliwego nowego roku ! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. superowy rozdział i kurde cały czas podsycasz historię i kurde już sie nie moge doczekac!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Co? Nie! Ja nie chcę żeby Escape się skończyło :c zakochałam się w tym fanfiction
    A tak poza tym to teraz sama nie wiem czy wolę, żeby Cat była z Harrym, Liamem czy Niallem :o jezu nie mogę się doczekać następnych rozdziałów
    A tak na marginesie-szczęśliwego nowego roku ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudowny !!! Mam nadzieję, że Cat się z tego wywinie :) czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    OdpowiedzUsuń
  13. OKEJ.
    PISZĘ MÓJ PIERWSZY KOMENTARZ TUTAJ ZARAZ WYJAŚNIĘ DLACZEGO.
    ESCAPE JUŻ DŁUŻSZY CZAS MIAŁAM W ZAKŁADKACH ZAPISANY, ALE JAKOŚ NIE MIAŁAM CZASU SIĘ ZA NIEGO ZABRAĆ. WCZORAJ W NOCY NIE UMIAŁAM SPAĆ. WCHODZĘ W ZAKŁADKI W TELEFONIE I PATRZĘ A TU TAKI ESCAPE SOBIE ZALEGA. POSTANOWIŁAM SIĘ ZA NIEGO ZABRAĆ. ZACZĘŁAM CZYTAĆ I CZYTAĆ I CZYTAĆ I PRZECZYTAŁAM CAŁE. MNIEJSZA O TO ŻE JAK SKOŃCZYŁAM BYŁA 4:30 NAD RANEM A JA MUSIAŁAM ZA 1,5 GODZINY WSTAĆ DO SZKOŁY. PO PROSTU NIE UMIAŁAM PRZESTAĆ CZYTAĆ. BYŁAM CHOLERNIE CIEKAWA KAŻDEGO NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU. NA PRAWDĘ BARDZO PODOBA MI SIĘ NIE TYLKO FABUŁA, ALE I SPOSÓB W JAKI PISZESZ. POTRAFISZ ZAINTERESOWAĆ CZYTELNIKA :) NIE WIEM CZY ŻAŁOWAĆ ŻE ZACZĘŁAM CZYTAĆ TAK PÓŹNO CZY NIE. Z JEDNEJ STRONY NIE MUSIAŁAM CZEKAĆ NA NOWE ROZDZIAŁY, A Z DRUGIEJ DOPIERO TERAZ ODKRYŁAM TAKIE CUDO *_*
    NIE MOGĘ SIĘ DOCZEKAĆ NASTĘPNEGO ROZDZIAŁU <3 xxx
    @1D_and_ROOM94

    OdpowiedzUsuń
  14. CUDOWNY ROZDZIAŁ! NIE CHCE ŻEBY ZA NIEDŁUGO BYŁ KONIEC ESCAPE. :((
    UWIELBIAM TEN FF. ♥ ♥
    @Naataalina

    OdpowiedzUsuń
  15. O MATKO!
    O MATKO!
    O MATUUUUNIU!!!!
    Weź mi nie mów, że to to o czym, myślę no nie? Nie możesz. No nie możesz!!! Przecież ty zawsze jesteś taka nieprzewidywalna w tych rozdziałach i ogółem we wszystkim. No bo.. No bo.. No ja nawet się nie spodziewałam, że już 1 stycznia będzie nowy rozdział i dlatego weszłam dopiero teraz! Już masz przykład! No weź mi powiedz, że nie skończysz tego śmiercią Cat! Wolę, żeby spełnił się mój porąbany pomysł wyjazdu z Harry'm! No błagam..
    ;c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak myślałam, że wiele z Was przejmuje się, że Cat umrze. Nie, spokojnie, będzie żyła (jeszcze). Mówiłam Wam, że Escape skończy się w pewnym sensie dobrze.

      Usuń
  16. Awww oni są tacy słodcy ! *__* Świetne opowiadanie ! <3

    OdpowiedzUsuń
  17. 11 rozdziałów i epilog? Trochę mało, ale dobra...
    Czekam na nie w każdym razie, mam nadzieję że kolejny, 35 rozdział, przeczytam niedługo!

    OdpowiedzUsuń
  18. O mój Boże, błagam nie! Mam nadzieję, że z Cat będzie wszystko dobrze. Nie zrobisz nam tego, prawda? Blagam! nie odbieraj jej Liamowi, on jest taki szczęśliwy. Mam nadzieję, że to wszystko jednak zakończy się dobrze.
    Miło ze strony Liama, ze zaproponował Cat przeprowadzkę do domu chłopaków. Towarzystwo tej piątki na pewno poprawi jej samopoczucie. Czuję, że będzie miała z chłopakami wesoło. Czekam na następny rozdział i życzę dużo weny!
    Zapraszam do siebie: http://infinite-feelings-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. O nieee! Ciall jest najlepsze. Chociaż nie, Ciam jest najwspanialszych, ale wszystko co związane z Niallem jest cudowne, prawda? :D Jeszcze on tu jest taki kochany! Oj, można tylko pomarzyć. :c
    Mam nadzieję, że Cat szybko i bezboleśnie odpedzi sie od choroby i będą żyli długo i szczęśliwie. :3

    OdpowiedzUsuń
  20. Twoje opowiadanie jest pełne tajemnic. Kilka rozdziałów temu napisałaś, że nie wszystko jest takie jakim się wydaję jeśli chodzi o Nialla. Gdy Liam przepraszał Cat, napisałaś, że raz naruszone zaufanie trudno odzyskać. Zżera mnie ciekawość o co chodzi, z tym, że nie będzie potrzeba drugiej części albo to, że Escape kończy się w miarę (???) dobrze. Cieszę się, że nie wierzysz w Larryego. Czekam na nexta. Masz talent do pisania!
    Pozdrawiam Olga

    OdpowiedzUsuń