Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 39.



Nie wiedziałam, co ma na myśli Horan mówiąc, że będzie „wieczorem”. Zbliżała się 21.00, a on nie dawał znaku życia. Nie, żebym się tym szczególnie przejmowała i miała ochotę na pogadankę – jego nieobecność była mi w zasadzie na rękę. Po powrocie z pracy pokręciłam się trochę po mieszkaniu, usiłując zająć myśli czymś, co nie miałoby związku z moim chłopakiem, One Direction i całym tym zamieszaniem w moim życiu.
W końcu znalazłam się jak co wieczór w kuchni. Zaparzyłam herbatę w ulubionym, nieco wyszczerbionym kubku i usiadłam na blacie, uprzednio zgasiwszy światło. Lubiłam siedzieć przy otwartym oknie i po prostu gapić się w niebo. Straciłam poczucie czasu, herbata wystygła, a na ulicy zapalono pierwsze latarnie. Nagle usłyszałam przesuwanie drzwi wejściowych. Obróciłam się lekko, by zobaczyć rozczochrane blond włosy wystające spod kaptura kurtki.
- Czy ty się kiedyś nauczysz zamykać drzwi? – zapytał Horan, ściągając buty. Nie odpowiedziałam. Nigdy nie zamykałam drzwi, jeśli byłam w domu, no, chyba, że szłam spać. Przyzwyczajenie to podobno druga natura, czyż nie?
- Czemu się tak przyglądasz? – zadał kolejne pytanie, tym razem ciszej i spokojniej, jednocześnie oplatając mnie od tyłu ramionami i opierając brodę na moim ramieniu.
- Ach, niczemu. Tak sobie siedzę – westchnęłam, wdychając zapach jego perfum.
- Wszystko w porządku, mała? Nie było cię rano, Liam zachowywał się, jakby był z krzyża zdjęty… - Niall delikatnie odgarnął mi włosy z twarzy.
- Czy ja wiem, czy w porządku… Nie, chyba nie – potrząsnęłam głową, pozwalając, by przydługa grzywka opadła mi na oczy.
- Chcesz o tym pogadać? – zapytał łagodnie chłopak.
- Mhm… Ale na trzeźwo chyba nie dam rady…
- W sumie nie powinnaś pić… Ale pomyślałem o tym, daj otwieracz – mrugnął do mnie Horan, wyciągając z plecaka dwa czteropaki jakiegoś piwa, zapewne rodem z Irlandii. 
Dwie godziny później byłam już solidnie wstawiona – jednak rok przerwy w ciągłych imprezach zrobił swoje, miałam słabszą głowę niż zazwyczaj. Niall też nie wylewał za kołnierz, chociaż przyjechał samochodem. Póki byłam w stanie, wymusiłam na nim obietnicę, że zostanie do rana i nie będzie prowadził po alkoholu, dlatego nasza dwuosobowa impreza szybko przeniosła się z kuchni do mojej sypialni. Ubrania też dość szybko zaczęły migrować – dziwnym trafem jego ciepła, fioletowa bluza szybko znalazła drogę na moje ramiona, a Niall został w koszulce na ramiączkach. Opowiedziałam mu pobieżnie, co wydarzyło się ubiegłego wieczoru w ich domu, pomijając rzecz jasna dokładną przyczynę niepowodzenia. Nie wyglądał na bardzo zmartwionego tym faktem, ale przytulił mnie i powiedział, że na pewno następnym razem wszystko pójdzie lepiej, że nie powinnam się tym przejmować na zapas. Procenty rozwiązały mi język – od słowa do słowa dotarłam do najciemniejszych zakątków mojej przeszłości. Słowa płynęły same, nie miałam kontroli nad opowiadaną historią – po prostu mówiłam, wyrzucałam z siebie potok słów, razem ze wszystkimi negatywnymi emocjami, które od lat gromadziłam gdzieś w środku, które nie pozwalały mi spokojnie spać, przez które nieraz budziłam się z krzykiem czy płaczem. Opowiadałam to samo po raz kolejny, wcześniej moją historię poznał Liam – może dlatego było mi łatwiej. Pod koniec złapałam się na tym, że dyszę, jakbym miała dostać ataku histerii. Próbowałam opanować  oddech, nie chciałam znów zemdleć. Niall zauważył nadchodzącą panikę i szybko przyciągnął mnie do siebie, ułożył moją głowę na swoim torsie i zaczął uspokajająco głaskać mnie po włosach. Leżałam tak dłuższą chwilę, aż atak minął, udało mi się zrelaksować i nieco odpłynąć w ramionach przystojnego Irlandczyka. Niall jednak wcale nie był skory do wypuszczania mnie z objęć – przeciwnie, nadal leniwie gładził mnie po głowie, niby przypadkowo zsuwając dłoń na policzek, zaczął też nucić jakąś melodię. Miałam szczęście do tych muzyków, zawsze coś przy mnie nucili albo podśpiewywali.
- Możesz głośniej? – zagadnęłam cicho, nie chcąc, by przerywał. Speszył się i na chwilę przestał, ale gdy lekko podniosłam głowę, by spojrzeć mu w twarz, wywrócił oczami.
- Dobrze, dobrze, leż spokojnie… - mruknął pod nosem i zaczął śpiewać troszkę głośniej. Nie znałam tej piosenki, na pewno nie była z repertuaru zespołu. Gdzieś z tyłu głowy kołatało mi się pytanie, czy jej wybór był przypadkowy, czy też miała mieć jakieś przesłanie, ale nie chciałam o tym myśleć w tamtej chwili – byłam zbyt pijana, zbyt zauroczona chwilą, by przejmować się, czy słowa „Ostatnio myślałem o tym, co mieliśmy. Wiem, że to było trudne, to wszystko co wiedzieliśmy. Czy upijałaś się, by zapomnieć o bólu? Chciałbym dać Ci wszystko, na co zasługiwałaś,  bo nigdy nic Cię nie zastąpi. Nic nie sprawi, że będę czuł się tak jak przy Tobie (…)” miały jakiś głębszy sens.

***

- Jasna cholera… - wyjęczałam, przewracając się w łóżku. Obudziło mnie stukanie naczyń w kuchni, a po kilku sekundach uzmysłowiłam sobie, że pęka mi głowa. Nie był to najlepszy pomysł na rozpoczęcie dnia… Przeczesałam rozczochrane włosy, poprawiłam wczorajszą koszulkę i dresowe spodnie, w których zasnęłam, zarzuciłam na ramiona bluzę Horana i niechętnie poczłapałam w stronę kuchni, z której dobiegały dźwięki krzątaniny i przyjemny zapach.
- Dzień doooobry! – przywitałam się z Niallem, przeciągając się leniwie. – Mmm, znajdzie się kawa dla mnie? Głowa mi pęka!
- Dobry! Co to, kac cię męczy? – zaśmiał się blondyn, podając mi kubek z parującym napojem.
- Nie śmiej się ze mnie! Spiłeś mnie, a teraz jeszcze ze mnie kpisz, no co za! – trzepnęłam go żartobliwie po ramieniu.
- Ale za to zrobiłem ci śniadanie, nie narzekaj – pokazał mi język i wskazał, bym usiadła przy stole. Po chwili postawił przede mną wielki talerz z górą jedzenia – począwszy od tostów, przez jajko sadzone, jakieś przysmażone kiełbaski, skończywszy na jakiejś papce, którą, jak się domyślałam, była fasolka – ot, klasyczne angielskie śniadanie. Przed sobą postawił drugą porcję i zaczął radośnie pałaszować. Ja nie miałam aż takiego apetytu, poza tym, nie byłam fanką takich śniadań, wolałam płatki z mlekiem, tosty z serem żółtym albo naleśniki.
- No hej, czemu nie jesz? – wybełkotał z pełnymi ustami Horan. – Wystygnie ci i będzie niedobre!
- Nie jestem aż tak głodna, jak ty – uśmiechnęłam się, ale sięgnęłam po tost, by nie robić mu przykrości. – Co dzisiaj robisz?
- Nic. Znaczy nie, robię to, co ty. Nie jestem dzisiaj potrzebny chłopakom, więc pomyślałem, że jeśli nie będziesz miała nic przeciwko, wybiorę się z tobą do pracy – zawsze chciałem zobaczyć, jak to wygląda od kulis, zwłaszcza, jeśli to nie mnie robią zdjęcia!
- Niall, ale nie wiem… Poczekaj chwilę! – wstałam od stołu i pobiegłam do pokoju po telefon.  W drodze do kuchni wybrałam numer Mii.
- Cześć, tu Cat. Mia, powiedz mi, jest dziś Gary albo Max w agencji?
- Hej. Nie, nie ma ich do końca przyszłego tygodnia, polecieli do Chicago na jakąś konferencję czy coś. A czemu pytasz?
- Aha. To dobrze, bardzo dobrze. Pytam, bo chciałam dzisiaj przyprowadzić gościa, a wiesz, jak oni reagują na obcych w agencji. No dobra, to będziemy za jakieś dwie godziny, pierwszą modelkę mam na 13.00? – upewniłam się.
- Tak, masz dzisiaj trzy testówki, 13:00, 14:00 i 16:00. Przychodzisz z Liamem? – Mia podała mi plan dnia i nie omieszkała dopytać o gościa.
- Nie, tym razem nie z Liamem. Dzięki, do zobaczenia! – pożegnałam się i rozłączyłam, zwracając do Nialla, który zdążył już zmieść zawartość swojego talerza i tęsknie spoglądał na mój. - Masz, częstuj się, łasuchu. Załatwione, możesz iść ze mną. Mamy dwie godziny z kawałkiem na dotarcie do agencji.
- Okej, damy radę. Dzięki, że to załatwiłaś. No i dzięki za twoje śniadanie… - Niall uśmiechnął się szeroko, zgarniając na swój talerz moją porcję. 

***

- Wiesz, że powinnaś w końcu odebrać? – zapytał Niall, gdy w studio po raz kolejny rozdzwonił się mój telefon. Miałam przerwę między sesjami, więc wykorzystywaliśmy wolny czas wygłupiając się, robiąc głupie zdjęcia i gadając o bzdurach. Co jakiś czas przerywał nam dzwonek mojej komórki, namolnie informując, że usiłuje się ze mną skontaktować Liam. Z Niallem bawiłam się jednak tak dobrze, że wcale nie chciałam wracać na ziemię, do rzeczywistości, w której czekała mnie rozmowa z moim chłopakiem. Wiedziałam jednak, że nie uda mi się jej uniknąć.
- Wiem. Dobra, jak następnym razem zadzwoni… - mruknęłam, montując aparat na statywie. Długo nie musiałam czekać – prawie natychmiast telefon zaczął wygrywać swoją melodyjkę. Rzuciłam okiem na przyjaciela – stał przy oknie z miną mówiącą „następny raz nadszedł, odbierz ten cholerny telefon!”. Wzięłam głęboki wdech i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Tak? – rzuciłam lekko, jakbym nie wiedziała, kto dzwoni.
- No wreszcie! Cześć, skarbie. Co się z tobą dzieje? – Liam był zaniepokojony i jednocześnie jakby z ulgą przyjął, że w końcu odebrałam.
- A co ma się dziać, kochanie, jestem w pracy – uśmiechnęłam się lekko. Jego troska była taka urocza.
- Wczoraj wyszłaś, nawet nie wiem kiedy, dzisiaj od rana nie odbierasz – martwiłem się!
- Oj, przecież nic mi nie jest. Musiałam wyjść, bo… Yyy… - zawahałam się, rozpaczliwie myśląc nad dobrą wymówką. – Dzwonili do mnie z pracy, mieli jakieś ważne zebranie, którego nie mogłam odpuścić.
- I to był powód, żeby wyciągać cię z domu nad ranem? Ech, masz beznadziejnych szefów – Liam jęknął, ale przyjął moje kłamstwo bez zastanowienia. Dobrze, że ten etap naszej rozmowy miałam już za sobą, na żywo okłamanie go nie przyszłoby mi tak łatwo.
- Czasem są okropni, wiem. Co dziś robisz? – szybko zmieniłam temat.
- Hmm, mam wolne, więc może pójdziemy gdzieś wieczorem? W Marquee Club gra koncert mój znajomy, co ty na to? – zaproponował Liam.
- Brzmi dobrze. Wpadniesz po mnie wieczorem? – zapytałam z nadzieją, że nie będę musiała się tłuc metrem.
- Oczywiście. Będę koło 19:30, pasuje?
- Okej. – przytaknęłam i w słuchawce zapadła lekko niezręczna cisza. Byłam pewna, że Liam się nie rozłączył, bo słyszałam jego oddech, ale nic nie mówił. W końcu, gdy już miałam zakończyć rozmowę, znów zabrał głos.
- Cattie? – zapytał, jakby upewniał się, czy nie odłożyłam słuchawki.
- Tak?
- Kocham cię. I przepraszam za wszystko – powiedział bardzo poważnie, a mnie na dźwięk tych słów znów zaczęło dławić w gardle.
- Daj spokój, Liam… Przepraszam, muszę kończyć! Do zobaczenia wieczorem, pa! – szybko pożegnałam się, zanim chłopak zdążył powiedzieć coś jeszcze. Zorientowałam się, że przez połowę rozmowy wstrzymywałam oddech, więc teraz wypuściłam powietrze ze świstem i obróciłam się z powrotem w stronę Nialla.
- „Miałam ważne zebranie”, „muszę kończyć”… - zacytował mnie z kpiną na ustach. – Cat…
- Och, zamknij się, Horan. 

Od Autorki:
Miało nie być rozdziału, ale oderwałam się na chwilę od prawa cywilnego i oto jestem. Znaczy rozdział jest.
Piosenka, którą nucił Niall, to jedyna piosenka niejakiego Justina B., którą znoszę - Nothing Like Us, potraktujcie ją jako soundtrack do tamtej części rozdziału : )
Siedem do końca.

19 komentarzy:

  1. Ugh.... Jak zwykle nie wiem co napisać O.o
    A teraz utrudniłaś.... No nie teraz bo w sumie zawsze to robisz, ale co nie zmienia faktu, że znowu zmieniłaś bieg wydarzeń.
    Jakoś inaczej wyobrażałam sobie rozmowę Cat z Niallem :) hmmm nie to, że ta była zła, ale jestem ciekawa co by było jakby wszystko odbywało się " na trzeźwo ". No wiesz... Reakcja Horana itp.
    No i szkoda, że Cat nie wyjawiła powodu, dla którego odmówiła Liamowi. Wtedy może Nialler by zobaczyż, że ona również coś do niego czuje *.*
    No przecież sam fakt, że z przyjacielem spędziła cały dzień na świetnej, a telefonu od chłopaka nawet nie chciała odbierać - mówi za siebie.
    Normalnie serce mi zmiękkło kiedy Niall wszedł do środka i przytulił ją od tylu.... Awwww liczę na więcej takich scenek :))
    A co do kolejnego rozdziału... Mam cichą nadzieję, że podczas tego spotkania Cat wyjawi Liamowi prawdę- stwierdzi, że mogą być co najwyżej przyjaciółmi. Wiem, że to by go cholernie zraniło, ale miłość odwzajemniana tylko z jednej strony nie jest miłością, prawda?:((
    A w jeeeszcze następnym ( ahhh ta moja wyobraźnia ^^ ) byłby jakich wątek Niall'a i Cat samych XD
    Ahhh tak wiem, za wiele wymagam XD no ale liczę na chociaż podobny obrót sprawy. :)
    Pozdrawiam,
    Nicole <33

    OdpowiedzUsuń
  2. nie wiem w sumie co myśleć z jedenj strony cat pasuje mi do Liama ale z drugien strony jest też Niall więc wszystko się komplikuje czekam na kolejne wydzraenia! xx

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam na dalszy ciąg akcji, czuję, że pojawi się jeszcze El :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem, nie wiem, nie wiem. Znaczy wiem, że Ciall ponad wszystko, no ale Liam ... ah. Jestem przez Ciebie totalnie rozdarta.
    I jak sobie pomyślę, że niedługo koniec, to mi smutno.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego Cat okłamała Liama? Przecież nic z tego dobrego nie wyniknie cholera!:( Kiedy on się dowie, pewnie będzie zły. Denerwuje mnie to, że Cattie jest taka... Niezdecydowana. Ale może to dlatego, że jestem nieco wrogo nastawiona do każdego kto oprócz Liama się wokół niej kręci, haha. Nothing like us pasuje idealnie do sytuacji Cat. Cudowny rozdział, czekam na następny i życzę masy weny. Nie wierzę, że jeszcze tylko 7 do końca:(

    OdpowiedzUsuń
  7. wspaniały rozdział... ah, Ciam ponad wszystko <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciall... mrrr. Kocham to!! <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Awww *__* Świetny rozdział <3 Cat + Niall błaagaam ♥ hahaa :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Boski <33333333

    OdpowiedzUsuń
  11. Robi się bardzo interesująco! Cat spędza czas z Niallem a Liam nawet nie może się do niej dodzwonić.... Czekam na kolejny rozdział bo zapowiada się interesująco :P Zapraszam też tutaj:
    http://one-direction-half-a-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. "Jedyna piosenka niejakiego Justina B. którą znoszę" podpadłaś mi tym zdaniem, ale mogę ci wybaczyć, bo uwielbiam ciebie i twoje fanfiction :D co do rozdziału - kocham go! Cat i Niall muszą być ze sobą, są razem tacy cudowni, że awwww *.* czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały i równocześnie umieram ze smutku, że jeszcze tylko siedem do końca :c trzymaj się cieplutko skarbie, do następnego :) xx

    OdpowiedzUsuń
  13. OJ ! nie podoba mi się taki obrót spraw ... ONA W KORANIE SIĘ ZAKOCHA ! ZŁĄ DZIEWCZYNKA ZŁA !

    OdpowiedzUsuń
  14. Cat i Niall <3 nie wiem dlaczego, ale oni bardzo do siebie pasuja ;)
    Czekam na jakis ich pocalunek ;)
    Nie moge doczekac sie nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie miałam wczoraj weny do komentowania, sooo znów zjawiam się spóźniona.
    I nadal jej nie mam, sooo będzie krótko.
    Podoba mi się. Nadal jest lekko, przyjemnie i odprężająco, dodatkowo nie wieje nudą, a za to duży plus. Jestem jeszcze bardziej ciekawa tego nieszczęsnego zakończenia, które niestety się zbliża. Naplątałaś, nakomplikowałaś i teraz ciekawe, jak się wykręcisz. Ustawiłaś sobie wysoko poprzeczkę. Masz wielkie pole do popisu, moja droga.
    Sooo, czekam niecierpliwie xx

    OdpowiedzUsuń
  16. CUDO *.* MASZ TALENT! CZEKAM NA NN <3

    http://shadow-dark-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. SPAM Dwójka przyjaciół, w młodości wybiera się w podróż dookoła świata. Za ich przyjaźnią, tak naprawdę kryje się wielka miłość. Niestety na jego drodze pojawia się ktoś inny i ich drogi rozchodzą się. Po latach dzieci zaciekawione wspomnieniami, zapiskami również wyruszają w taką podróż, samotnie.
    Los chce, aby się poznali.
    > http://followyourheart-ff.blogspot.com/ zapraszam! :)x

    OdpowiedzUsuń