Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

poniedziałek, 10 lutego 2014

Rozdział 43.



W sekundzie, w której wsiadłam do autobusu pożałowałam, że nie wybrałam taksówki. Stary, rozklekotany autobus bez ogrzewania toczył się powoli z lotniska przez miasto, a ja siedziałam na tylnym siedzeniu i trzęsłam się z zimna i nerwów, mamrocząc pod nosem wszystkie znane mi przekleństwa, po polsku, po angielsku i francusku. Pewnie gdybym znała jeszcze jakieś języki, wybrałabym z nich co bardziej soczyste słówka. Przynajmniej lot obył się bez komplikacji – zgodnie z obietnicą Liam odwiózł mnie o 5:00 rano na prywatne lotnisko, gdzie podstawiony został helikopter. Gdyby nie fakt, że nie wiedziałam, co dzieje się z Marcinem, pewnie dużo bardziej ekscytowałabym się lotem, zorganizowanym bądź co bądź dla mnie, ale w tej sytuacji nie umiałam znaleźć w sobie radości. Gapiłam się tępo przez okno, kurczowo ściskając w dłoniach telefon. Może gdybym była wierząca, zaczęłabym się modlić, żeby mój przyjaciel wyszedł z tej sytuacji bez szwanku, ale nie byłam, więc pozostawało mi tylko czekać.
Gdy skrzypiąca „dziesiątka” zatrzymała się w końcu na przystanku niedaleko szpitala, niemalże wybiegłam z autobusu, sprintem kierując się w stronę szpitala. Latem często biegałam tą trasą, więc skorzystałam z zapamiętanych skrótów i po kilku minutach wpadłam zdyszana na izbę przyjęć. Natychmiast skierowałam się do recepcji i próbując opanować oddech, wyrzuciłam z siebie imię i nazwisko przyjaciela. Znudzona pielęgniarka otaksowała mnie z góry na dół i ordynarnie żując gumę zakomunikowała, że nie ma prawa wpuszczać na oddział obcych. Miałam ochotę przechylić się przez jej blat, złapać za kołnierz i rzucić o najbliższą ścianę, ale dwie rzeczy stały mi na przeszkodzie: po pierwsze, wtedy na pewno nie dowiedziałabym się, gdzie leży Marcin, a po drugie, biorąc pod uwagę, że kobieta miała wymiary przeciętnego morświna – mogłabym sobie nie poradzić. Wzięłam głęboki oddech i postanowiłam zacząć od nowa:
- Jeszcze raz. Dzień dobry, jestem dziewczyną Marcina, czy może mi pani powiedzieć, gdzie leży? – wysyczałam przez zaciśnięte zęby.
- Trzeba było tak od razu. Pokój 505, piąte piętro, po prawej stronie korytarza – pielęgniarka przerwała na chwilę żucie gumy i pokusiła się o odpowiedź.
- Dziękuję – rzuciłam przez ramię, kierując się do windy.
- Momencik! Winda jest zepsuta, musi pani iść schodami – zakomunikowała mi z dziką satysfakcją na twarzy kobieta-morświn.
- Kuuuurwa! – zawyłam i obdarzyłam ją nienawistnym spojrzeniem, po czym pobiegłam po schodach na górę. Byłam pewna, że winda działała, a pielęgniarka powiedziała to z czystej złośliwości, ale gdybym została w tym samym pomieszczeniu co ona jeszcze chwilę dłużej, to ona mogłaby potrzebować pomocy medycznej.
Wpadłam na piąte piętro jak huragan, przystając dopiero pod drzwiami sali, w której miał leżeć Marcin. Już miałam wejść do środka, ale coś mnie powstrzymywało. A co, jeśli on z tego nie wyjdzie? Co, jeśli już jest za późno? Na samą myśl o tym, że mogłabym go stracić, poczułam, jak żołądek zwija mi się w supeł, a do oczu napływają łzy. To nie mogło tak być. To ja powinnam tam leżeć, nie on. To on zawsze ratował mnie, nawet, gdy nie zasługiwałam. To on był przy mnie wtedy, gdy wszyscy inni się odwrócili. To nie mogło tak być… Potrząsnęłam głową, by odgonić od siebie te myśli i cicho nacisnęłam klamkę, nie chcąc go obudzić, jeśli spał. Zajrzałam do sali – oprócz pojedynczego łóżka pod oknem, w sali było pusto. Gdy rozpoznałam postać leżącą na nim, zrobiło mi się słabo. Jego włosy były rozrzucone na poduszce w nieładzie, oczy podkrążone, dziesiątki rureczek i kabli łączyły go z aparaturą stojącą obok. Wyglądał tak blado, jakby… Jakby było za późno… Wiedziałam jednak, że to nie może być prawda – widziałam na tyle dużo seriali medycznych, żeby mieć pewność, że jeśli ta cała maszyneria pika w stałym rytmie, Marcin wciąż tu jest. Usiadłam na metalowym taborecie przy łóżku i delikatnie dotknęłam jego dłoni.
- Jestem przy tobie. Marcin, słyszysz? M? Jestem tu… Proszę, nie zostawiaj mnie… - powtarzałam jak opętana, kurczowo trzymając jego dłoń, jakby to mogło czemukolwiek zapobiec. Gdy zdałam sobie sprawę, że nie uzyskam żadnej reakcji, uczucie pustki i straty szarpnęło mnie za serce. W ułamku sekundy oczy wypełniły mi się łzami, których nie mogłam powstrzymać. Płakałam jak dziecko, nie zważając na to, że rujnuję makijaż, łzy zmieszane z podkładem i tuszem skapują na bluzkę, zostawiając brudne plamy. Nawet nie zauważyłam, gdy ktoś wszedł do pokoju, zorientowałam się dopiero, gdy poczułam dotyk dłoni na swoim ramieniu. Obróciłam się gwałtownie, nie wypuszczając jednak dłoni Marcina, by zobaczyć zatroskanego lekarza w średnim wieku.
- Co z nim? – zapytałam, walcząc ze łzami.
- Jest w śpiączce farmakologicznej… W jego organizmie wykryliśmy dużą dawkę substancji pobudzających i dopalaczy, które doprowadziły do problemów z krążeniem. Czy wie pani, jak długo on to brał? – próbował dowiedzieć się lekarz.
- Nie mam pojęcia… Mieszkam w Londynie, przyleciałam, gdy tylko się dowiedziałam. Zawsze był taki pełny energii, zaangażowany we wszystko – uczelnię, zespół… - pokręciłam głową, nie mogąc przypomnieć sobie niczego, co mogłoby być pomocne lekarzowi.
- Rozumiem. Dobrze, że pani już tu jest. Pan Marcin na pewno będzie zadowolony, widząc tu panią, ale w tej chwili i w tym stanie nie może pani nic zrobić – proszę jechać do domu, zadzwonię do pani, gdy tylko chłopak się obudzi – lekarz posłał mi współczujące spojrzenie, ale odwróciłam wzrok, skupiając go ponownie na Marcinie.
- Nie, nie. Nigdzie nie idę, nie mogę. Będę tu czekać, aż… Aż wróci.
- Ale to może potrwać… - lekarz usiłował mnie przekonać.
- Nie rozumie pan?! Będę tu czekać, aż się obudzi! – gdyby moje spojrzenie mogło zabijać, lekarz byłby martwy w sekundzie, w której posłałam mu najgorszą ze swoich agresywnych min. Szybko wycofał się, nie naciskając dłużej na to, bym zostawiła Marcina. Nie mogłam tego zrobić, musiałam przy nim być. Tak jak on zawsze był przy mnie.
Wstałam z taboretu, otarłam łzy rękawem bluzki i podeszłam do wezgłowia łóżka, poprawiłam lekko poduszkę, na której leżał Marcin, po czym ponownie zajęłam swoje miejsce u jego boku. Z rozmyślań wyrwał mnie telefon. Gdy sięgnęłam po niego do torebki, na wyświetlaczu zobaczyłam imię Liama, więc bez chwili wahania odebrałam.
- Cześć, Liam… - wymamrotałam zmęczonym głosem.
- Skarbie! Wszystko w porządku? Dotarłaś? Co z Marcinem? – z trudem słyszałam głos chłopaka przez hałasy, widocznie był gdzieś na mieście.
- Tak, tak, jestem już w szpitalu… Marcin jest w śpiączce farmakologicznej, nie wiem, co będzie dalej… Boję się, Liam, tak cholernie się boję, że on… - ostatnie słowa wyszeptałam do słuchawki, w obawie, że jeśli powiem to głośno, znów wybuchnę płaczem.
- Wiem, skarbie… Nawet tak nie mów, nic się nie stanie. Marcin wyjdzie z tego, zobaczysz – Liam próbował mnie uspokoić, ale czułam, że jego głos też drży.
- Obiecujesz? – zapytałam irracjonalnie. Wiedziałam, że Liam nie ma na to żadnego wpływu, ale po prostu musiałam to usłyszeć.
- Obiecuję, Cattie, obiecuję – westchnął chłopak. – Niedługo będziesz mogła wymusić tę obietnicę na nim, na pewno.
- Nie omieszkam – uśmiechnęłam się lekko.
- Przepraszam, skarbie, ale muszę biec, mamy jakieś spotkanie wagi państwowej przed wyjazdem. Informuj mnie na bieżąco, gdyby coś się działo, dobrze? Spotkamy się za tydzień, jak wrócę z tej cholernej trasy. Kocham cię, pa!
- Ja ciebie też, pa – wymamrotałam i rozłączyłam się. – Widzisz, Marcin, co ja z tobą mam? Stawiasz wszystkich na nogi, a sam się tu wylegujesz. Może najwyższa pora się ogarnąć?! – zapytałam przyjaciela, chociaż wiedziałam, że nie uzyskam odpowiedzi. Chcąc jakoś przebić się do jego świadomości i zmusić go do obudzenia się, zaczęłam mu opowiadać o swoim życiu w Londynie. Streściłam mu, jak poznałam Liama, chociaż to już znał, podzieliłam się swoimi odczuciami względem Nialla, historią Harry’ego i jego byłej dziewczyny, całym tym dramatem z Eleanor, opowiedziałam mu nawet o nieudanym pierwszym razie i całym zamieszaniu z tym związanym. Wiedziałam, że gdyby był przytomny, kazałby mi się zamknąć po drugiej godzinie paplaniny – można więc powiedzieć, że korzystałam z okazji, jakkolwiek ironicznie by to nie brzmiało.
W końcu zmęczenie i spotęgowany stres stworzyły zabójczą mieszankę – oczy zaczęły mi się kleić, a głowa bezwolnie opadła na wątpliwej wygody materac. Śniła mi się pustka. Nie wiedziałam, czy ma jakiś wygląd, ale jeśli jest taka, jak w tym śnie, nie chciałam jej doświadczać. Czarna dziura, zasysająca jak odkurzacz albo jakiś pieprzony dementor wszystko, co kochałam, to nie coś, z czym chciałabym się mierzyć w życiu… Obudziło mnie uczucie, jakby ktoś głaskał mnie po włosach. Natychmiast otworzyłam oczy, a moje spojrzenie napotkało zmrużone oczy Marcina.
- Cześć, co słychać? – usłyszałam, jak mamrocze, i z trudem powstrzymałam się od rzucenia się na niego z uściskami.
- Idioto! Możesz mi powiedzieć, co ty tu do cholery jasnej robisz, zamiast pytać mnie, co słychać?! – ton mojej wypowiedzi był ostry, ale po policzkach płynęły mi łzy szczęścia.
- Dobre pytanie – usłyszałam w odpowiedzi.

Od Autorki: 
Rozdział 44. aka. Wielka Drama w Walentynki. A później wcale nie będzie weselej. ; )

23 komentarze:

  1. Yeahhh genialny kocham cię ... Ciekawe czemu marcin tam jest i co be z Niallem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ufffffff, już myślałam, że zrobisz mu krzywdę i z tego nie wyjdzie. Czekam na Wielką Dramę

    OdpowiedzUsuń
  3. Okeey, czekamy na Wielką Dramę 14 lutego :D swoją drogą ulżyło mi, ze Marcinowi jednak nic nie jest... :)
    (no i wgl Li jest wspanialy xD)

    OdpowiedzUsuń
  4. już ni mogę się doczekać kolejnego rozdziału !! mam nadzieje że będzie równie wspaniały , co ja mowię na pewno będzie !!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny rozdział, tak jak zawsze :D ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa co to wszystko oznacza... czemu Marcin? co mu sie stalo tak nagle itd.. co z Liam'em i Niall'em dalej i wgl. Czekam na next'a xx
    @xforxyoux

    OdpowiedzUsuń
  7. Oł, ciekawe co z Marcinem. Dobrze, że się wybudził. Może dowiemy się co się wydarzyło..?
    To urocze, że Liam się tak troszczy o Cat..
    Drama powiadasz? Lubię dramy! A więc czekam na 14. lutego :>
    Pozdrawiam. x
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest przecudowne :D Jestem bardzo, ale to bardzo ciekawa tej dramy:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jak zawsze boski;p Jestem ciekawa co Marcinowi odbiło z tym braniem i z kim w końcu będzie(naill<3)... Który to do końca??? (nta)

    OdpowiedzUsuń
  10. boje sie tej wielkiej dramy!!!!! jestem ciekawa co dalej z Marcinem

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak to nie będzie weselej? :c Ale ja chcę żeby było weselej,chcę żeby Cat była z Niallem,Liam znalazł sobie nową dziewczynę,Marcin przeprowadził się do Londynu i żeby wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Taaak jestem infantylna i to bardzo :D Haha najbardziej by mi się spodobało jakby Niall teraz przyjechał do niej na białym koniu i wyznał miłość haha dobra nieważne,już trochę późno i tak gadam bez sensu :D Do następnego kochana :) xx i ma być weselej!

    OdpowiedzUsuń
  12. Troche sie zgubiłam. W tym kim w końcu Marcin jest. XD Świetny rozdział pozdro i weny życzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jeżeli to nie była Wielka Drama, to ja się boję, co nią może być.
    Prawie zaczęłam skakać ze szczęścia, jak przeczytałam o tym, że Marcin się wybudził. Szkoda mi już było Cat, strasznie się martwiła. A Liam pewnie martwił się dlatego o nią.
    To, że naskoczyła na lekarza było całkowicie zrozumiałe, sama bym tak zrobiła, nie licząc się z konsekwencjami. I dobrze że z nim została, bo dość szybko wrócił do przytomności.
    Czekałam może na telefon od Nialla, bo nie wątpię, że wszyscy martwili się o Cat i Marcina, ale się nie doczekałam :c Nie myśl, że jestem całkowicie przeciwko Niallowi, też go kocham, ale Liama o 1% więcej, rozumiesz...
    Skoro Wielka Drama ma nastąpić w Walentynki, to pozostaje mi tylko czekać.
    Buziaki x

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezły rozdział ;) Fajnie że szykuje się wielka drama, ale chciałabym już wiedzieć o co chodzi z tym Marcinem... No i jak w końcu będzie między Cat i Liamem. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału i zapraszam tu: one-directon-half-a-heart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Fajnie piszesz c: niedawno zaczslam czytac i bd polecala znajomym c:

    OdpowiedzUsuń
  16. Malo osob komentuje chorciaz wejac masz bardzo duzo ;) gratuluje sukcesu c: szkoda ze juz konczysz pisanie ;((

    OdpowiedzUsuń
  17. Bardzo fajny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  18. Proszę, napisz kolejne ff po tym *-*
    PS. MASZ PLANY NA WAKACJE? XD (chyba już czas o tym myśleć? Hahah czy jeszcze za wcześnie? )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pomyślę, zobaczę czy będzie czas. : )
      Na plany wakacyjne nigdy nie jest za wcześnie! Zamierzam znaleźć lepszą pracę, być może wybiorę się nad morze do znajomej na kilka dni. Wszystko zależy od tego, jak zdam letnią sesję i czy uda mi się znaleźć pracę.

      Usuń
  19. Kiedy następny?:O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w Walentynki, napisałam przecież poniżej rozdziału. : )

      Usuń
  20. Masz ogromny talent:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Świętny rozdzial jak zwykle <3 super piszesz :**

    OdpowiedzUsuń