Escape to oryginalne opowiadanie, nie tłumaczenie.
Zawierać może sceny przeznaczone dla osób pełnoletnich - czytasz na własną odpowiedzialność.

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 45.

Gdyby ktoś zaoferował mi gumkę wymazującą życie, skorzystałabym bez wahania, by usunąć kolejne cztery dni ze swojej pamięci. Każdy z nich wyglądał tak samo i tylko cienie przedmiotów stojących na parapecie, rzucane przez słońce lub księżyc na podłogę, pozwalały mi odróżnić pory dnia. Nieszczególnie mnie jednak one obchodziły, moją najlepszą przyjaciółką stała się apatia. Każdego dnia od świtu do zmierzchu siedziałam skulona na łóżku, ciasno obejmując kolana ramionami, z chorym przeświadczeniem, że jeśli puszczę, rozpadnę się fizycznie. Niall nie odstępował mnie na krok, odkąd przywiózł mnie do mieszkania i wniósł na piętro. Każdego poranka przynosił mi śniadanie, które po godzinie wynosił nietknięte do kuchni, krzątał się po mieszkaniu, potem siadał w kuchni i szeptem zdawał relację Harry’emu z kolejnych godzin mojego niebytu. Przygotowywał obiad, który dzielił los śniadania, wyłączał moją komórkę, gdy dzwonił Liam, poprawiał mi kołdrę i głaskał po włosach, włączał jakieś filmy, żebym nie musiała wpatrywać się w sufit, ale nie umiałam skupić na nich uwagi. Siadał obok mnie na łóżku i opowiadał jakieś głupoty, tylko po to, żeby mnie rozproszyć, a ja nie mogłam zmusić się nawet do uśmiechu, nie mówiąc już o wykrztuszeniu chociaż słowa. W nocy nie pozwalał mi spać palący ból w klatce piersiowej, tak realny, że odbierał mi oddech, o który nie miałam sił walczyć. Wątpiłam, czy w ogóle walka o niego ma jakiś sens, skoro w środku i tak umarłam. Moje serce leżało rozbite na miliard wrzeszczących z bólu kawałeczków na podłodze w pokoju Liama, a przecież życie bez serca nie jest możliwe.
Piątego dnia coś we mnie pękło. Zmusiłam się, żeby wstać z łóżka, zanim jeszcze Niall przyjedzie i przygotuje śniadanie, umyć włosy i w końcu zmienić cuchnące, poplamione dresy na coś normalnego. Założyłam czarne dżinsy, luźną szarą koszulkę i zabrałam się za przygotowanie kawy i tostów dla siebie i Horana. Ledwie zdążyłam usiąść przy stole, wszedł, niosąc ze sobą dużą, kremową kopertę, zaadresowaną na moje nazwisko. Położył ją na stole, a jego twarz rozjaśnił uśmiech, gdy zauważył, że jestem ubrana, w końcu wykąpana i jakimś cudem nie wgapiam się tępo w ścianę. Odruchowo chwyciłam go za rękę i podniosłam się z krzesła.
- Dziękuję… Za wszystko – uśmiechnęłam się słabo.
- Nie musisz dziękować, wiesz, że zrobię dla ciebie wszystko – odpowiedział Niall i przyciągnął mnie do siebie. Objęłam go w talii i przytuliłam policzek do jego klatki piersiowej, wdychając zapachową mieszankę jego perfum i płynu do płukania. Jakkolwiek irracjonalne by to nie było, czułam się spokojna i „na miejscu”, tak, jakby Niall był dla mnie ostatnim bastionem bezpieczeństwa. Gdyby nie on, pewnie już dawno bym się poddała.
- A ty wiesz, że to doceniam – stanęłam na palcach, by pocałować go w policzek. Zarumienił się lekko i zmierzwił mi włosy. – Co to za list? – zapytałam, by zmienić temat.
- Nie wiem, odebrałem go od kuriera na dole. Sprawdź sama – uśmiechnął się i wypuścił mnie z objęć, bym mogła otworzyć przesyłkę. Podejrzewałam, co jest w środku, dlatego dłonie zaczęły mi niekontrolowanie drżeć. Moje obawy potwierdziły się, gdy na idealnie złożonej kartce zobaczyłam nagłówek z adresem kliniki, w której leżałam miesiąc wcześniej. Mieszanina słów, z których lwią część stanowiły jakieś zwroty łacińskie, które wpisywali tam chyba tylko po to, żeby wprowadzić większy mętlik, wskazywała jednoznacznie: nie miałam anemii. To byłby powód do radości. Rzecz jasna, gdyby diagnoza nie brzmiała kurewsko gorzej: myelosis leukaemica acuta, co w języku śmiertelników posługujących się angielskim brzmiało: ostra białaczka szpikowa. W kolejnym akapicie było coś na temat terapii, o jakichś cytostykach, ale oczy zaszły mi mgłą i nie byłam w stanie dobrnąć do końca.
- I co, co to jest? – zapytał Niall, taktownie powstrzymując się od zaglądania mi przez ramię. Musiał jednak wyczytać z mojej twarzy, że coś jest nie tak, więc wymusiłam lekki uśmiech i udawanym do bólu radosnym tonem wykrztusiłam:
- Papiery z kliniki, piszą, że nic mi nie jest. Przepraszam cię na chwilę… - mówiąc to, schowałam list do koperty i uciekłam przed czujnym spojrzeniem przyjaciela do łazienki. Stanęłam przed lustrem i przyglądałam się swojemu odbiciu. Nie wyglądałam na chorą. No dobrze, byłam może nieco bledsza niż zwykle, miałam podkrążone oczy, ale to przecież równie dobrze mogła być wina nieprzespanych nocy… Oparłam się dłońmi o zimną powierzchnię lustra i zaczął targać mną bezgłośny śmiech. Jak dotąd wygrywałam ze wszystkim, a okazuje się, że zabijam się sama, to zabijało mnie od środka. Byłam ciekawa, ile czasu mi jeszcze zostało. Rok? Może pół? A może nie zdążę wyjść z tej łazienki? Nie, miałam nadzieję, że nie – nie chciałam, by Niall musiał wynosić z niej moje ciało. I w sumie głupio byłoby umrzeć w tak mało wyjściowych ciuchach… Cała ja, ironią przykrywałam strach; wolałam śmiać się z umierania, niż przyznać się, że się tego boję. Ochlapałam twarz zimną wodą i delikatnie osuszyłam ją ręcznikiem. Musiałam wyjść do Nialla i nie dać po sobie poznać, że coś jest nie tak.
Siedział w tym samym miejscu, w którym był, gdy wychodziłam. W zamyśleniu przygryzał paznokieć, więc przechodząc pacnęłam go w rękę, by przestał. Posłał mi nerwowy uśmiech i zaczął bawić się leżącą przed nim łyżeczką.
- Niall? Czy ty możesz łaskawie zostawić wyposażenie mojej kuchni w spokoju? – zapytałam z uśmiechem.
- Tak, jasne, wybacz – blondyn odłożył łyżeczkę na stół i po chwili ciszy zapytał: - Co dziś robimy?
- Nie wiem… W sumie mam już dość siedzenia w tym mieszkaniu, ale z drugiej strony nie chcę się z nikim spotykać… Nie wiem – powtórzyłam i wzruszyłam ramionami. Niall przez chwilę zastanawiał się nad czymś, po czym podniósł głowę, popatrzył mi w oczy i uśmiechnął się.
- Ubieraj się, mam pomysł.

***

Niall zaparkował w wąskiej uliczce prowadzącej, jak sądziłam, donikąd. Obszedł samochód, pomógł mi wysiąść i objął mnie ramieniem, gdy szliśmy w stronę naszego celu. Część Londynu, w której byliśmy, nie należała do tych bardzo uczęszczanych, podczas kilkunastominutowego spaceru minęliśmy tylko jedną starszą panią z psem, która życzyła nam miłego dnia i powiedziała, że jesteśmy piękną parą. Uśmiechnęliśmy się oboje w odpowiedzi – nie było sensu wyprowadzać jej z błędu. W końcu chłopak przystanął przed żeliwną bramą i popchnął ją, bym przejść dalej. Rozejrzałam się w zachwycie dookoła – chłopak przyprowadził mnie na opuszczony plac zabaw, ze wszystkich stron otoczony krzewami róż. Był początek marca, więc nie kwitły, ale domyślałam się, że latem to miejsce musi wyglądać niesamowicie. Na środku niewielkiego placu stały dwie huśtawki, oprócz nich w jednym z rogów znajdowała się pordzewiała karuzela. Obracałam się dookoła własnej osi, z szeroko rozłożonymi rękami,  wpatrzona w niebo z nadzieją, jak dziecko. Niall w pierwszej chwili zaczął się ze mnie śmiać, ale po chwili dołączył do mnie i też zaczął wirować.
- Jak znalazłeś to miejsce? – zapytałam, gdy zdyszani usiedliśmy na huśtawkach. Odepchnęłam się lekko od ziemi, uginając kolana. Zawsze lubiłam się huśtać – unoszenie się w ten sposób nad ziemią było dla mnie od dziecka substytutem latania, jakąś malutką namiastką upragnionej wolności.
- Przypadkiem. Kiedyś kręciliśmy teledysk niedaleko, wracając z planu trochę zabłądziłem i wylądowałem tutaj. Fajne miejsce, jeśli chce się chociaż na chwilę uciec od świata. Latem te wszystkie krzewy kwitną, wygląda niesamowicie, musiałabyś to zobaczyć! – wskazał ręką na róże, którym wcześniej się przypatrywałam i potwierdził moje przypuszczenia.
- Domyślam się… Dziękuję, że mnie tu zabrałeś – uśmiechnęłam się do siedzącego na drugiej huśtawce chłopaka i ponownie odepchnęłam od ziemi.
- Daj spokój, to nic wielkiego. Pohuśtać cię? – zapytał i podszedł do mnie z tyłu. Kiwnęłam głową na potwierdzenie, a Niall delikatnie popchnął huśtawkę, wprawiając ją w ruch. Z każdym jego pchnięciem wzbijałam się wyżej, stopami niemal sięgając błękitnego nieba. To zdecydowanie była jedna z najlepszych chwil w ostatnich dniach; mogłam zostawić za bramą te wszystkie problemy, chorobę, zdradę mojego chłopaka, i po prostu cieszyć się chwilą, towarzystwem Nialla i tym łaskoczącym uczuciem w brzuchu, gdy wzlatywałam coraz wyżej.
- Chodź, pokażę ci coś jeszcze – chłopak uśmiechnął się tajemniczo, gdy zatrzymał huśtawkę. Podał mi rękę, a ja z wahaniem wsunęłam swoją dłoń w jego i dałam się zaprowadzić w przeciwległy względem karuzeli róg mini-parku.
- Ciekawe, czy to tu jeszcze jest… - mamrotał pod nosem chłopak, szukając czegoś w plątaninie gałązek z pączkującymi listkami. Wytężyłam wzrok, ale nie zauważyłam niczego, czego mógł szukać.
- Jest! – zawołał z dumą i wyciągnął z krzaków drabinkę.
- Co to tutaj robi?! – zapytałam zdumiona.
- Nie domyślasz się? – w niebieskich tęczówkach Horana zobaczyłam błysk rozbawienia.
- Tak się składa, że nie.
- No to się rozejrzyj – uniósł brwi i uśmiechnął się szeroko. Zrobiłam to, co kazał, ale dalej nie rozumiałam, po co komu schowana w krzakach drabina. Za mną stało tylko wielkie drzewo.
- Nic nie widzę! – zrobiłam smutną minkę i splotłam ręce na piersi.
- Nie wszystko można dostrzec od razu, czasem trzeba się przyjrzeć dokładniej. Poszukać tego, co jest ukryte, spojrzeć z dystansu – odpowiedział tajemniczo Niall, a wyraz jego twarzy sugerował, że nie mówi tylko o moich nieudolnych poszukiwaniach. Gdy mimo dalszego rozglądania się nie udało mi się znaleźć celu, stanął za mną i, kładąc mi dłonie w talii, obrócił mnie tak, że stanęłam dokładnie na przeciwko pnia drzewa.
- Dwa kroki w tyłu – usłyszałam cichy głos przyjaciela. Cofnęłam się zgodnie z instrukcją, a wtedy on pokazał palcem coś nad nami. Dopiero, gdy podążyłam wzrokiem w kierunku, który wskazywał, zauważyłam obiekt poszukiwań. Na szerokim konarze zbudowany był malutki domek na drzewie, jak z dziecięcych bajek. Otworzyłam usta w zdumieniu, a Niall wykorzystał chwilę mojej nieuwagi, żeby połaskotać mnie pod żebrami i uciec ze śmiechem. Przez chwilę goniłam go dookoła drzewa, ale w końcu dostałam napadu duszności i zatrzymałam się, opierając ręce na kolanach.
- Cat? W porządku? – Niall natychmiast znalazł się obok, podtrzymując mnie opiekuńczo.
- Tak, tylko wyszłam z formy! Przecież nie umieram! – odpowiedziałam, szturchając go w ramię. Jeszcze! - dodałam w myślach.
- Okej. Chodź, zobaczysz, co jest na górze – chłopak pociągnął mnie w stronę drabiny. Poprosił, żebym poczekała na dole, aż wejdzie, bo nie był pewny, w jakim stanie jest drabina i drewniana podłoga, ale po chwili krzyknął z góry, że mogę śmiało wchodzić. Ostrożnie pokonałam kilka stopni i zajrzałam do środka domku. W środku był tylko malutki stolik i stara, zniszczona kanapa, ale poczułam się jak w bajce – chyba każdy w dzieciństwie marzył o tym, by mieć takie miejsce. Podczas, gdy ja podziwiałam widok za prowizoryczną szybą z pleksi, Niall zajął się wypakowywaniem czegoś z plecaka. Obróciłam się na jego prośbę i zobaczyłam, że na stoliku ułożył kilka paczek ciastek, a do czerwonych, plastikowych kubków rozlał przyniesione w termosie kakao, które musiał zrobić, gdy przygotowywałam się do wyjścia.
- Pani wybaczy, że nie mam porcelany, a wnętrze to ubogim jest… - skłonił się żartobliwie, podając mi mój kubek.
- Nieważne, jest idealnie! – posłałam mu całusa w powietrzu i upiłam łyk kakao. Naprawdę było idealnie.

***
- Dobrze się dziś bawiłam, dziękuję – uśmiechnęłam się zupełnie szczerze i wyciągnęłam ręce, by przytulić Nialla. Ponownie siedzieliśmy w mojej kuchni, obserwując przez okno, jak słońce chowa się za dachami budynków; po raz pierwszy od tamtego wieczoru czułam się znów na poły szczęśliwa.
- Ja też. Cieszę się, że jesteś w lepszym nastroju. Naprawdę nie mogę uwierzyć, że Liam mógł zrobić ci coś takiego… - pokręcił głową chłopak i otoczył mnie ramionami.
- Niall… Nie, proszę… Nie mówmy o tym – zaprotestowałam gwałtownie, zanim tamten obraz mógłby znów zawładnąć moją świadomością.
- Przepraszam. Ale Cat… Muszę ci coś powiedzieć, to ważne – po minie Nialla widziałam, że bije się z myślami i nie wie, jak ubrać je w słowa. Wysunęłam się z jego objęć i usiadłam na krześle naprzeciwko niego. Ujął moje dłonie w swoje i po chwili namysłu zaczął:
- Cat… Musisz wiedzieć, że cię okłamałem.
- Co?! – poczułam, jak cała drętwieję, a krew zamarza mi w żyłach. Nie, to nie mogła być prawda. Każdy, ale nie on. Nie Niall.
- Pamiętasz, jak siedzieliśmy na schodach? Po tym, jak przeczytałaś te plotki, jak próbowałem cię pocałować? – jego spojrzenie wwiercało się w moje oczy, jakby chciał z nich wyczytać moje myśli. Skinęłam głową, nie bardzo wiedząc, o co dokładnie chodzi chłopakowi.
- Okłamałem cię wtedy. Zapytałaś, czy jesteśmy tylko przyjaciółmi. Powiedziałem, że tak. Skłamałem. Nie jesteś dla mnie tylko przyjaciółką, Cat… Kocham cię– powiedział miękko, a ja nie dowierzałam temu, co właśnie usłyszałam. – Wtedy, w sklepie, to ja znalazłem twój kolczyk. Nie miałem jednak odwagi pobiec za tobą, więc zmusiłem Liama. Byłem zbyt nieśmiały, by o ciebie zawalczyć, chociaż zauroczyłaś mnie w pierwszej chwili, nawet gdy krzyczałaś na Liama w sklepie, a z każdym kolejnym dniem kochałem cię bardziej. Chciałem, żebyś była ze mną, ale on był pierwszy, a ty byłaś z nim szczęśliwa. Musiałem odpuścić. Musiałem, ale już nie dam rady dłużej patrzeć na to, jak cię tracę… Chcę być z tobą, Cattie. Chcę, żebyś była szczęśliwa, chcę ci to szczęście dać. Dbać o ciebie i każdego dnia widzieć jak się uśmiechasz. Kocham cię…
Jego palce, które dotychczas gładziły wierzchy moich dłoni, przerwały swój jednostajny ruch, w oczach widziałam błaganie o odpowiedź, jakąkolwiek reakcję. Nie mogłam mu jej udzielić, chociaż od dawna przeczuwałam, że jego zachowanie ma nie tylko przyjacielski podtekst. Poniekąd spodziewałam się tego, co powiedział, ale nie mogłam zareagować, chociaż też go kochałam. Nie mogłam.
- Wyjdź… Proszę… - wyszeptałam.
Widziałam jego zdziwienie, współodczuwałam jego ból, ale po prostu nie mogłam pozwolić, żeby został ze mną, nie mogłam zgodzić się na to, by cierpiał ze mną. Nie chciałam dać mu nadziei i za jakiś czas opuścić. Nie chciałam, by patrzył na to, jak powoli umieram. Za bardzo mi na nim zależało, żeby skazać go na permanentne cierpienie. Po prostu musiałam uciec, bo własne życie zaczęło mnie przerastać.
Gdy wyszedł, po raz pierwszy od kilku dni włączyłam telefon i zasypała mnie góra wiadomości. Przewijałam listę w poszukiwaniu czegoś innego, niż smsy od Liama i w końcu mój wzrok padł na wiadomość od nieznanego numeru, nadesłaną kilka dni wcześniej. Jesteśmy kwita, dziwko. Zniszczyłam cię tak samo, jak ty mnie. Mam nadzieję, że Tina, moja ulubiona blondyneczka, spisała się lepiej niż ty. E. Nie wytrzymałam. Wzięłam zamach i roztrzaskałam telefon na ścianie. Płakałam i krzyczałam, rzucając o ścianę kolejnymi przedmiotami, wszystkim, co znalazłam pod ręką, a gdy nie było już nic, co mogłabym zniszczyć, opadłam na kolana pośród odłamków szkła i wyłam, wbijając paznokcie w skórę. Istniała jedna, jedyna droga ucieczki i nie miałam wyjścia, musiałam z niej skorzystać.

***
Myliłam się. Istniały dwie drogi ucieczki, może nawet więcej. Ale wtedy, pięć lat temu, do głowy przyszła mi tylko jedna, sprawdzona.
Siedziałam na niewygodnym, metalowym krzesełku w hali odlotów, w dłoniach miętosząc przepustkę do nowego życia. Za dwie godziny miałam znów wznieść się w niebo, zacząć życie od nowa. Cząstka mnie miała jednak na zawsze zostać w Londynie, przy ludziach, których pokochałam. Wiedziałam, że będzie mi ich brakować – pracy z Lux, plotek z Mią, spędzania czasu z Harrym, jego zielonych oczu i burzy loków, lekko aroganckiego, a zarazem uroczego Louisa, skrytego Zayna, który po jakimś czasie zaczął się przede mną otwierać. Wiedziałam, że będę tęsknić za miastem moich marzeń, byciem anonimowym na ulicach, ulubioną kawy i croissantami, za obserwowaniem zachodów słońca przez kuchenne okno. Chciałam jednak zachować dobre wspomnienia, coś, czego nikt nigdy nie mógłby mi odebrać.
Zdecydowałam się na jeszcze jedną rzecz przed odlotem – podeszłam do jednej z budek telefonicznych i wybrałam numer Harry’ego.
- Tak? – gdy usłyszałam w słuchawce jego zaspany głos, łzy znów ścisnęły mnie za gardło.
- Cześć, Harry. To ja, Cat – wymamrotałam.
- Cattie? Stało się coś? Czemu dzwonisz tak rano, czemu z jakiegoś dziwnego numeru?
- Harry… Chciałam tylko przeprosić. I proszę, przekaż chłopakom, że jestem wdzięczna losowi, że was poznałam. Dziękuję za wszystko, co dla mnie zrobiliście… - głos zatrząsł mi się niebezpiecznie, więc dodałam tylko ‘żegnaj’ i rozłączyłam się.
Wróciłam na swoje krzesełko i wpatrywałam się w tarczę zegarka wiszącego nade mną. Sekundnik kręcił się dookoła jak oszalały, podczas gdy minutnik statecznie odmierzał czas pozostały do wylotu. Dwadzieścia minut przed odlotem ludzie zaczęli tłoczyć się przy wyjściu na pas, ale ja nie miałam w sobie tyle siły, by się podnieść. Usłyszałam za sobą głośne tupanie, jakby ktoś biegł, a po chwili lekkie dyszenie. Wiedziałam. Znalazł mnie. Ten telefon… Tak, chyba po to zadzwoniłam. Żeby mnie znalazł.
- Nie uciekaj, proszę – znajomy głos rozbrzmiał tuż za moimi plecami. Zwiesiłam głowę, wpatrując się w swoje zdarte buty. Musiałam uciec. A może…?
- Jestem chora… - wyszeptałam, bez jakiejkolwiek nadziei, że mnie usłyszy. A jednak. Uklęknął przede mną i wziął mnie za rękę, w jego oczach strach mieszał się ze stanowczością.
- Wiem o tym. Ale nie umrzesz, rozumiesz? Zrobię wszystko, co się da. Nie pozwolę ci odejść.
- Przecież nic nie możesz zrobić…
- Mogę. Mogę cię kochać. Mogę walczyć o ciebie każdego dnia. I będę walczył – oświadczył i pociągnął mnie za rękę, bym wstała. Przyciągnął mnie do siebie, a ja przytuliłam policzek do jego klatki piersiowej, wdychając znajomy zapach. Chłopak odgarnął mi włosy z twarzy, i lekko mną kołysząc, zaczął przyciszonym głosem śpiewać:


I have died everyday
waiting for you
Darling, don't be afraid
I have loved you for a
Thousand years
I'll love you for a
Thousand more

Umierałem każdego dnia,
Czekając na Ciebie
Kochanie, nie bój się,
Kochałem Cię przez
Tysiąc lat
Będę Cię kochał
Przez następny tysiąc…

 koniec.

Od Autorki: 
Dotarliśmy do końca. Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, ciepłe słowa, w ogóle za czytanie tej historii. Nie mogła skończyć się źle, bo ja wciąż naiwnie wierzę w bajki. Ale jeśli macie wątpliwości, kto zatrzymał Cat na lotnisku, poczekajcie do epilogu - pojawi się tu za jakiś czas. 
Piosenka umieszczona na końcu to "A thousand years", polecam zwłaszcza w wykonaniu Nicholasa McDonalda, znajdziecie je tutaj.
Jeśli macie ochotę, dajcie znać w komentarzu, które momenty z Escape wspominacie najlepiej, jestem bardzo ciekawa ;-)
Ode mnie to tyle, dziękuję.


47 komentarzy:

  1. Mam nadzieje że to Niall bo do Liama juz nie mam szacunku za to co jej zrobił a tak im kibicowalam.. Boże kocham to opowiadanie bd za nim tęsknić juz nie mogę się doczekać epilogu uwielbiam cię :) Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja sobie tu posiedzę i popłaczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alice, żadne popłaczę, przecież skończyło się dobrze, prawda? :)

      Usuń
  3. Płacze kurwa! To Niall .Ja jestem za Li . ALE TO NIALL TA PIOSENKA MÓWI TO HORAN .PŁACZE! PŁACZE! LIAM LI LIAM LI LI LI LI! !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Alice ma rację, ja również popłaczę, bo kto mi zabroni?
    Elka... Ugh dziewczyno nienawidze Cię, wiedziałam, że to ona stoi za tą całą dramą.
    Ale mimo to, dalej jestem za Ciam, i nawet słodki Niall tego nie zmieni. Moim ulubionym momentem Escape jest pierwsza randka Cat i Liama, to było takie urocze... (Łzy nadal lecą)
    Nie wiem co wykombinujesz w epilogu, ale czuje, że też będę ryczeć, cóż taka moja natura.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały ♥ wiem że wcześniej nie komentowałam i jest mi za to strasznie przykro. Cały blog jest wspaniały będzie mi go brakować ale jeszcze jest epilog będzie co czytać. Po tym rozdziale płakać będę cały dzień, jesteś wspaniała i życzę ci wszystkiego najlepszego w życiu ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja pier**ele. Ryczę. Trochę mi pomieszałaś w głowie tym zakończeniem. Tym że Niall wyznał jej miłość a potem przyjeżdża Harry i mówi jej że może ją kochać. Jezuuu. Ty to umiesz doprowadzić do łez.

    OdpowiedzUsuń
  7. Niby dobrze się skończył, aczkolwiek... eh. Smutno na sercu. Białaczka?! Mam nadzieję, że jednak będzie zdrowa. Oby to Niall przybiegł. Miałam pełno ulubionych momentów z Ciam, ale po tym co zrobił Liam, znienawidziłam je xD

    OdpowiedzUsuń
  8. No i ja tez placze....kurde to bylo takie idealne ze wyje....chce jeszcze napisz czesc 2

    OdpowiedzUsuń
  9. omg, cudowne i takie niespodziewane zakończenie.. :"(

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne zakończenie. Płakałam przez jakies 5 minut i nie mogøam nic napisac :)
    Mam nadzięję, że to Niall przybiegł do niej na lotnisko, byłabym z tego powodu bardzo szczesliwa. :)
    Mam nadzieję, ze nie porzucisz pisania i bedziesz pisala kolejnego bloga dla nas :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I pytanie, które każdy sobie zadaje po przeczytaniu tego rodziału: "Kto przyjechał do Cat na lotnisko?"

    OdpowiedzUsuń
  12. O matko!!!! Tak teraz słucham tej piosenki to aż łzy się kręcą!! Niall przybiegł na bank! Jejcia smutne zakończenie że ona jest chora!

    OdpowiedzUsuń
  13. płaczę :( mimo iż wolałam żeby cat była z liamem to dopiero teraz zrozumiałam jak ją zranił !

    OdpowiedzUsuń
  14. Wisisz mi dziewczyno pare chusteczek i troche tuszu do rzęs. Cały czas powstrzymywałam łzy ale jak Niall powiedział Cat że ją kocha nie wytrzymałam. Nie płakałam nawet jak Cat dowiedziałą sie o białaczce, a ten mały irlandzki skrzat tak mnie rozczulił. Mam szczerą nadzieje że zatrzymał ją Niall, jestem w sumie tego pewna "I have died everyday waiting for you" biorąc pod uwage jakim Liam był chujem, musi to być Niall, mimo ze to fickja jakja bym chciala zebys ktos kochał mnie tak jak Niall kocha Cat. a cóż Cat była egoistką!nie powiedziała mu ze go kocha, nie chcąc go ranic, ale tak na rpawde nie chciala ranic siebie, patrzac na jego smutek ale ja wiem ze Niall nie pozwoliłby jej odejsc pod zadnym wzgledem, wiec coz na lotnisku.. to musi byc on. pozdrawiam i czekam na epilog <3

    OdpowiedzUsuń
  15. A jak to nie Liam ani nie Niall ? haha tylko np. Harry ?

    OdpowiedzUsuń
  16. Od początku rozdziału wstrzymywałam łzy, ale gdy Niall wyznał, że ją kocha to juŻ po prostu nie mogłam się powstrzymać.
    Boże to jest takie piękne. !! Takie AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW <3
    ALE JESZCZE TA CHOROBA. SZKODA MI JEJ. ;_;
    JESZCZE TEN TELEFON DO HARRY'EGO I TE POŻEGNANIE..
    MAM NADZIEJE, ŻE TO NIALL DO NIEJ PRZYSZEDŁ !! TYLKO ON MÓGŁ WIEDZIEĆ O JEJ CHOROBIE. WIĘC TO MUSI BYĆ ON. !!
    WIEM, ŻE NIALL JĄ KOCHA I NIE POZWOLI JEJ ODEJŚĆ. !!
    NAJPIĘKNIEJSZE JEST TO, ŻE ONA TEŻ GO KOCHA. :333
    A NA DODATEK JESZCZE TA PIOSENKA. BOŻE, TOBYŁO9 TAKIE PIĘKNE. <333
    PISZĘ KOMENTARZ I NADAL PŁACZĘ.. TRZEBA SIĘ OGARNĄĆ.. :/
    KOCHAM CIE DZIEWCZYNO I Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA EPILOG !!!. <333
    POZDRAWIAM.!! :)
    @Myy_Liffee


    OdpowiedzUsuń
  17. Jeszcze tylko epilog? To straszne chcę mi się płakać ją kocham tego bloga:-( Kto na lotnisku? Każdy byle nie Li ( wkurzyl mnie). Cały blog boski i mam nadzieję że jeszcze coś napiszesz @-}--

    OdpowiedzUsuń
  18. wydaje mi się że to Niall jest z nią na lotnisku, ale i serce i rozum dosłownie krzyczą że to Harry! Sama nie wiem czy wolę aby była z Liamem Niallem czy Harrym! To mi kompletnie rozbiło psychikę! Jednocześnie Cie za to kocham ♥ i ciut nienawidzę! No nie mogę doczekać sie epilogu, choć to bd oznaczać permanentny koniec ;(
    a teraz wybaczcie muszę iść sie wypłakać ;(

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie spodziewałam sie takiego obrotu sprawy i zakończenia. Dziękuje za niesamowitą historie :*

    OdpowiedzUsuń
  20. Ryczeeee <3
    Liam jak mogłeś kocham cię ale kurde jak ?.. Niall ten nasz Niall <3
    Najlepszy momenty :
    Sylwester <3
    Urodziny Harry'ego
    Zniszczenie Eleanor <3

    OdpowiedzUsuń
  21. nieee prosze drugą cześc ! proszeeeee :'(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rycze i niemogę przestać :'( a jak był momęt ze li nie wracał to już wiedziałam że ja zdradza tylko ile to trwało?? Mam nadzieje ze to Niall <3 Kochałam wszystkie momęty z nim <3 i zawsze pozostaniesz w moim sercu <3 proszeeeee 2 częsć!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

      Usuń
  22. Naprawdę stworzyłaś piękną historię ! *__*
    Wyznanie Nialla było takie szczere i prosto z serca. pięknie.. :) Czułam, że od dawna Horan kocha Cat.
    Po tym wszystkim co zrobił Liam, już nie jest numerem jeden. Mimo, że ta dziewczyna go w jakiś sposób prowokowała, to on dał się omamić, Oj Liam i zdradził Cat :<
    Mam nadzieję, że na lotnisko przyjechał Niall, to musi byc on. Wiem, że przy Horanie Cat będzie szczęśliwa i bezpieczna i ta miłość może pokona chorobę..? :)
    Czekam na epilog. ((:

    Masz niesamowity talent, stworzyłaś wspaniałych bohaterów i świetną historię. Wzbudzałaś w nas, czytelnikach wiele emocji, tych radosnych jak i smutnych. Dziękuję Ci za to :)

    Całuję xx
    @blue_eyes_9

    OdpowiedzUsuń
  23. Ojeeej , błagam żeby to był Niaall, a rozdział świeetny ! <3
    + Czekam na epilog, dodawaj jak najszybciej :D :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Niee! Dlaczego to już koniec? Ja tak to kocham. Myślę, że był to Niall, ale z tym opowiadaniem nigdy nic nie wiadomo:) Będzie mi go brakować, bardzo. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś coś napiszesz, byłabym z tego powodu bardzo szczęśliwa:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Cudowny rozdzial. Dlaczego juz ostatni?? Mysle ze to Niall byl na lotnisku. Mogl przeczytac ten list. @mysweetiejade

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale ja nie rozumiem. Napisane było 'Myliłam się. Istniały dwie drogi ucieczki, może nawet więcej. Ale wtedy, pięć lat temu, do głowy przyszła mi tylko jedna, sprawdzona.'
    Więc o co chodzi? Cat próbowała uciec i jej się nie udało bo ktoś ją zatrzymał czy co? Nie rozumiem końcówki. Proszę o pomoc bo jestem skołowana i smutna po części.
    Kocham Cię i to ff. Naprawdę będę tęsknić

    OdpowiedzUsuń
  27. Czyli Cat żyje bo 'pięć lat temu..'
    Chyba, że nie.. i to jest.. nieee..
    To w końcu udało jej się uciec czy nie?
    Opowiada o tym jak wyglądała nieudana ucieczka czy wspomina ucieczkę i zostawiła wszystko?

    OdpowiedzUsuń
  28. Najlepsze momenty to - polska, spotkanie z Marcinem, Nowy rok, chwila jak Niall próbował pocałować Cat ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny i oczywiście płacze :( ale nie rozumiem kto ją znalazł nie jasne jest dla mnie to zakończenie bo z tego wychodzi że Harry ale jakim cudem
    proszę o wyjaśnienie mi tego bo bez tego żyć nie będę umiała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. @SexyKociak_xo
      zapomniałam d podpisać ai nie wiem dlaczego ten komentarz mojego tt dodał się nie tak jak miał

      Usuń
  30. @SexyKociak_xo

    OdpowiedzUsuń
  31. Chwila, chwila... TO JEST NIALL!!!!! NIE MOŻE BYĆ INACZEJ!!!

    OdpowiedzUsuń
  32. zakończenie przepiękne, a do tego doprowadziło mnie do płaczu! o lepszym pomarzyć nie mogłam, chociaż przeraziła mnie wiadomość na temat choroby Cat. z niecierpliwością czekam na epilog :) x

    OdpowiedzUsuń
  33. Wystarczyła jedna chwila, żeby wywrócić ich świat do góry nogami.
    Byli nierozłączni.
    Teraz on nawet nie chce jej pamiętać.
    Złamał dane jej słowo.
    Zapomniał...

    remember-me-harry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  34. Najbardziej wspominam ten rozdział :)
    Chcę takiego Nialla :O
    I ją zatrzymał Niall ;)
    I "Moments" jest niby o dziewczynie która umarła, więc miałam podejrzenia do tego, że Cat jest chora :)
    Cudownie piszesz i nie mogę się doczekać na inne historie twojego autorstwa :)

    A tak wg...
    Znasz takiego Nialla??? :D
    Na serio chciałabym mieć takiego chłopaka jak w tym rozdziale :D

    OdpowiedzUsuń
  35. Powinno być tak, że jak rozdział coś wnosi i dużo się w nim dzieje, to powinni się łatwiej pisać komentarz.
    Jak mam kompletnie odwrotnie i zapewne mija wypowiedź będzie cholernie pokręcona, ale trudno.
    Powiem tylko tyle, że jest mi smutno, ale jednocześnie ciekawi mnie epilog, bo nie wiem serio kto po nią przyszedł. Niall czy Liam? Stawiam na Horana, ale mam wątpliwości przez Twój zwyczaj mieszania w akcji! Poplątałaś, że o mój Boże, ale jakoś z tego wyszłaś i wyszło zgrabnie i naprawdę dobrze.
    Jak przeczytałam o chorobie Cat to zaszkliły mi się oczy :( A kiedy nie powiedziała nawet o tym przyjacielowi, to już rozbeczałam się na dobre.
    Myślę, że przy epilogu rozpiszę się bardziej, bo teraz jakoś nie mam weny do pisania rozbudowanego komentarza.
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  36. Matko, emocje, matko, emocje, matko, emocje

    OdpowiedzUsuń
  37. Wiesz, że Cię Kocham i będę tęsknić, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  38. Jestem kolejną w kolekcji płaczących. :'x Ale bez obaw, ze wzruszenia! :) Niall jako taki pocieszyciel i ktoś kto kocha całym sobą to moje spełnienie marzeń! Szkoda tylko, że w ich życiu pojawiła się choroba. :c
    Dziękuję za to cudowne opowiadanie. Byłam tutaj od pierwszego rozdziału i jeżeli napiszesz jeszcze coś, wciąż będę śledzić to co nam serwujesz. :*

    OdpowiedzUsuń
  39. a ja czekam na epilog i sobie się smutkuję

    OdpowiedzUsuń
  40. Epilogu, nadchodź

    OdpowiedzUsuń
  41. GRATULACJE! Zostałaś nominowana do 1D Awards w kategorii Wyciskacz łez! Więcej informacji znajdziesz na stronie www.1d-awards.blogspot.com - Nie zapomnij powiadomić swoich czytelników! Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń